Numery tematyczne czasopism mają swoje wady i zalety,
ja osobiście uważam je za całkiem sympatyczne, pod warunkiem, że nie
pojawiają się zbyt często. Dość specyficzną formę takiego wydania
specjalnego przyjął ósmy numer magazynu „Coś na progu”, poświęcony w
całości twórczości Edgara Rice’a Burroughsa. Specyfika ta tkwi przede wszystkim w tym, że lwią część numeru stanowi zamieszczona w całości krótka powieść twórcy Księżniczki Marsa, także wchodząca w skład marsjańskiego cyklu. Władca Umysłów z Marsa uzupełniony został o kilka artykułów krytycznych dotyczących twórczości Burroughsa,
archiwalny wywiad z nim samym, a także burroughsowski humorystyczny
komiks Daniela Grzeszkiewicza. Muszę przyznać, iż taka forma prezentacji
autora kojarzonego w Polsce przede wszystkim z Tarzanem i filmową
inkarnacją Johna Cartera robi bardzo dobre wrażenie, wprowadzając w
kontekst nawet czytelnika średnio obeznanego w dziełach Amerykanina.
Zresztą, poza tekstami o Tarzanie nie wydano ich w naszym kraju
specjalnie dużo.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Coś na progu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Coś na progu. Pokaż wszystkie posty
sobota, 26 października 2013
Coś na progu - nr 8 (3/2013) - Władca umysłow z Marsa - Edgar Rice Burroughs - recenzja
Numery tematyczne czasopism mają swoje wady i zalety,
ja osobiście uważam je za całkiem sympatyczne, pod warunkiem, że nie
pojawiają się zbyt często. Dość specyficzną formę takiego wydania
specjalnego przyjął ósmy numer magazynu „Coś na progu”, poświęcony w
całości twórczości Edgara Rice’a Burroughsa. Specyfika ta tkwi przede wszystkim w tym, że lwią część numeru stanowi zamieszczona w całości krótka powieść twórcy Księżniczki Marsa, także wchodząca w skład marsjańskiego cyklu. Władca Umysłów z Marsa uzupełniony został o kilka artykułów krytycznych dotyczących twórczości Burroughsa,
archiwalny wywiad z nim samym, a także burroughsowski humorystyczny
komiks Daniela Grzeszkiewicza. Muszę przyznać, iż taka forma prezentacji
autora kojarzonego w Polsce przede wszystkim z Tarzanem i filmową
inkarnacją Johna Cartera robi bardzo dobre wrażenie, wprowadzając w
kontekst nawet czytelnika średnio obeznanego w dziełach Amerykanina.
Zresztą, poza tekstami o Tarzanie nie wydano ich w naszym kraju
specjalnie dużo.środa, 4 lipca 2012
Coś na progu – nr 2, 2012 – recenzja
Przez niemal trzydzieści miesięcy
działalności tego bloga na jego łamach pojawiały się recenzje płyt, filmów,
książek w przeróżnych konwencjach, nie zdarzyło mi się jednak opublikować
recenzji czasopisma. Czas zatem nadrobić zaległości i zaproponować COŚ nowego.
To COŚ jest nowe nie tylko dlatego, że jest pismem, które niedawno zaczęło się
ukazywać ,czy też dlatego, że recenzje czasopism dotąd nie pojawiały się na
łamach RYBIEUDKA blog. Nowe jest także to, że (i tu następuje konstatacja
zaskakująca także dla mnie) na wspomniane łamy stosunkowo rzadko przebijały się
pozycje utrzymane w konwencji grozy i kryminału. Czas zatem, aby „Coś na progu”
wniosło pewien powiew świeżości.
Etykiety:
4.5/6,
Coś na progu,
czasopismo,
Dobre Historie,
groza,
kryminał,
recenzja,
retro
Subskrybuj:
Posty (Atom)