Co jakiś czas daje się słyszeć wśród fantastów,
szczególnie tych trochę starszej daty, narzekania, że obecnie już się u
nas nie pisuje takiej fantastyki jak kiedyś. Lema nie ma, Zajdla nie ma,
inni twórcy ich pokolenia albo opuścili już ziemski padół, albo pisania
dawno zaprzestali, albo, jak choćby Oramus, siedzą w dziwnej niszy,
gdzie sarkając na cały świat wypuszczają jakieś teksty, które szersza
publiczność ma w głębokim poważaniu. Zawsze gdy słyszę głosy tego typu,
od razu przychodzi mi do głowy osoba Rafała Kosika – pisarza,
który choć należy już do kolejnej generacji twórców fantastyki, a
identyfikowany jest przede wszystkim z bestselerową serią dla młodzieży o
przygodach Felixa, Neta i Niki, tworzy także świetną, klasyczną science
fiction pełnymi garściami czerpiącą z tradycji tej konwencji.
Przykładem jego talentu może być choćby Vertical - powieść nominowana do Nagrody im. Janusza A. Zajdla za rok 2006.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rafał Kosik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rafał Kosik. Pokaż wszystkie posty
piątek, 1 marca 2013
Vertical - Rafał Kosik - recenzja z portalu Fantasta.pl
Co jakiś czas daje się słyszeć wśród fantastów,
szczególnie tych trochę starszej daty, narzekania, że obecnie już się u
nas nie pisuje takiej fantastyki jak kiedyś. Lema nie ma, Zajdla nie ma,
inni twórcy ich pokolenia albo opuścili już ziemski padół, albo pisania
dawno zaprzestali, albo, jak choćby Oramus, siedzą w dziwnej niszy,
gdzie sarkając na cały świat wypuszczają jakieś teksty, które szersza
publiczność ma w głębokim poważaniu. Zawsze gdy słyszę głosy tego typu,
od razu przychodzi mi do głowy osoba Rafała Kosika – pisarza,
który choć należy już do kolejnej generacji twórców fantastyki, a
identyfikowany jest przede wszystkim z bestselerową serią dla młodzieży o
przygodach Felixa, Neta i Niki, tworzy także świetną, klasyczną science
fiction pełnymi garściami czerpiącą z tradycji tej konwencji.
Przykładem jego talentu może być choćby Vertical - powieść nominowana do Nagrody im. Janusza A. Zajdla za rok 2006.
Etykiety:
4.5/6,
fantastyka socjologiczna,
polecanki,
Powergraph,
Rafał Kosik,
science-fiction,
Vertical
wtorek, 2 października 2012
Herosi - antologia - przedpremierowa recenzja z portalu Fantasta.pl
Figurę bohatera możemy bez wątpienia uznać za jeden z najtrwalszych
elementów kultury Zachodu. Charakterystyczny dla tradycji starożytnej
Grecji kult herosów na przestrzeni wieków przyjmował różne formy,
przeobrażał się i modyfikował, wciąż jednak będąc identyfikowalnym jako
wyraźny trop kulturowy. Od Illiady, przez średniowieczne legendy,
sagi i eposy rycerskie, aż po współczesną kulturę popularną z
komiksowymi superbohaterami i książkowymi barbarzyńcami na czele herosi
znajdowali swe miejsce w twórczości, a sama postawa heroiczna często
była uważana za cnotę. Atrakcyjność i wymowność postaci bohatera wydają
się być w miarę oczywiste – oto mamy osobę unikatową, inną, zwykle
lepszą niż otaczający ją tłum – zdolną rzucić wyzwanie wszelkim
przeciwnościom, bez względu na to, czy to bogowie, napierające hordy
wroga czy też złowieszcze plany superzłoczyńców. Postać bohatera nosi w
sobie charakterystyczne pęknięcie, czyniące z niej tak nośny symbol,
chętnie wykorzystywany przez twórców. Herosi są niezwykli i podziwiani,
lecz z dokładnie tego samego powodu są odrzucanymi outsiderami –
porządek życia bohatera jest niewspółmierny z porządkiem życia zwykłych
ludzi. Ta sama wyjątkowość, która ich nobilituje, a czasem wręcz każe
stawiać ich za wzór, równolegle wyklucza wszelką „normalność”. To
właśnie ten paradoks wydaje mi się sednem konwencji heroicznej. Epickość
(na czymkolwiek by nie bazowała), często utożsamiana z heroizmem, jest
zatem wtórna. Szczególnie, że w naszej kulturze równolegle istnieje
przecież inny niż „grecko/rycersko/superbohaterski” model heroizmu – ten
mający swoje korzenie w chrześcijańskim kulcie świętych męczenników –
gdzie bohaterskie czyny są raczej ukryte, niezauważane, inny jest także
model ego bohatera. Wspomniane pęknięcie jest jednak obecne w obu tych
schematach, i to na nie postanowiłem zwracać baczniej uwagę, czytając
kolejną z wydanych przez Powergraph antologii – tę opatrzoną krótkim,
acz wymownym tytułem Herosi. Tego typu tematyczne zbiory
opowiadań mają to do siebie, że zwykle autorzy zawartych w nich tekstów
starają się mocno nagimnastykować, aby podejść do przewodniego motywu w
sposób oryginalny lub co najmniej zaskakujący. W przypadku tej antologii
miałem co prawda pewne obawy, okazały się one jednak zupełnie
nietrafione.
wtorek, 27 grudnia 2011
Science Fiction - antologia - recenzja z portalu Fantasta.pl
Lubię czytać antologie, nawet bardzo. Nie przepadam niestety za pisaniem
o nich. No bo jak? Omawiać każdy tekst z osobna? Raz, że aby zrobić to
porządnie, to trzeba sporo miejsca (a komu oprócz paru maniaków mojego
pokroju chce się czytać długie recenzje?), dwa, że prawdę powiedziawszy
zwykle jest tak, że na bliższą uwagę zasługuje co najwyżej kilka
zawartych w takim wyborze opowiadań. Inna sprawa to klucz, według
jakiego będzie się teksty analizować czy interpretować. Problem jest
mały, gdy mamy do czynienia z wyborem opowiadań jednego autora – zawsze
można szukać tu pewnych cech wspólnych – a w innych przypadkach?
Szczęśliwie pojawiają się niekiedy antologie tematyczne, podejmujące w
rożnych ujęciach jeden problem. Przykładem może być wydany niedawno
przez Powergraph Głos Lema. W jego ślady idzie także kolejny zbiór tekstów firmowany przez logo wydawnictwa Państwa Kosików, zatytułowany po prostu Science Fiction.
wtorek, 22 listopada 2011
Głos Lema - antologia pod redakcją Michała Cetnarowskiego - recenzja z portalu Fantasta.pl
Każdy z nas w ważnych dla siebie dziedzinach życia miewa mistrzów –
osoby, których czyny, dzieła czy postawa stanowią dla nas
niejednokrotnie wzór, pewien punkt odniesienia służący kierunkowaniu i
wartościowaniu siebie samych. Prawda to, ale zarazem banał - oczywista
oczywistość. Kontynuując zatem podjęte już wyważanie otwartych drzwi
nadmienię też, że dla pokoleń polskich miłośników fantastyki takim
wzorem, ba, czasem wręcz Mistrzem był (a w zasadzie dalej jest)
Stanisław Lem. Czasem zastanawiam się nad tym fenomenem: jakim sposobem
facet, który pisał w sposób, co tu dużo ukrywać, dość nieprzystępny,
potrafił nie tylko przyćmić swoja twórczością niemałą przecież grupę
innych polskich pisarzy fantastyki, ale i ukształtować literacko całe
generacje fantastów? Wydaje mi się, że na fenomen Lema składają się
przede wszystkim: niezwykły talent literacki, niepospolity umysł -
przenikliwy i przewidujący, ale także pewna doza niepokornego podejścia
do świata. Jego książki, bez względu na to czy były to poważne powieści
science fiction, utwory humorystyczne, kryminały, publicystyka czy
wreszcie eseje filozoficzne, zawsze były czymś wyjątkowym, stojącym na
niezwykle wysokim poziomie. Stąd i nie dziwota, że to właśnie Lem jako
pierwszy polski pisarz doczekał się antologii opowiadań inspirowanych
swoją twórczością – najnowszej produkcji Powegraphu zatytułowanej Głos Lema,
a zredagowanej przez Michała Cetnarowskiego. Kiedy jeszcze dodamy do
tego wstęp pióra Jacka Dukaja i grono autorów, w którym można znaleźć
takie nazwiska jak Miszczak, Kosik, Orkan, Piskorski, czy chwalony przeze mnie ostatnio Cyran, pojawia się obraz całkiem interesujący.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

