Przy okazji recenzowania pierwszego tomu „Rat Queens” zwracałem uwagę na fakt, że nie ma na polskim rynku komiksowym wielu serii (szczególnie zza Oceanu), które prezentowałyby luźne, humorystyczne podejście do konwencji fantasy. Seria Kurtisa J. Wiebego i Roca Upchurcha była więc pewnym powiewem świeżości, prezentując stylistykę znacznie odbiegającą od frankofońskiego ujęcia tematu. Przerysowane, rubaszne i ociekające nieco przaśnym humorem przygody czterech najemniczek zrobiły jednak całkiem niezłe wrażenie. Pozostawało tylko czekać, na to, czy drugi tom utrzyma poziom początku serii.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 kwietnia 2018
poniedziałek, 8 stycznia 2018
Lanfeust z Troy Tom 1 – Christophe Arleston, Didier Tarquin - komiksowa recenzja z Szortalu
Mało która europejska seria komiksowa zdobyła popularność porównywalną z „Lanfeustem z Troy”. Można uznać ją wręcz za modelowe frankofońskie fantasy – lekkie i malownicze. Świat Troy, w którym każdy ma jakiś magiczny (mniej lub bardziej przydatny) talent, stał się ostatecznie areną wielu serii, składających się w sumie na kilkadziesiąt (!) albumów. W tym roku Egmont postanowił przypomnieć to uniwersum polskim czytelnikom w formie edycji zbiorczych. Wydany kilka miesięcy temu prequel zatytułowany „Zdobywcy Troy” spotkał się z dość mieszanym odbiorem. Tym razem jednak dostajemy pierwsze wydanie zintegrowane zasadniczej serii, zbierające cztery pierwsze albumy „Lanfeusta z Troy”.
Etykiety:
5/6,
Christophe Arleston,
Didier Tarquin,
Egmont,
fantasy,
klasyka,
komiks,
Lanfeust z Troy,
Szortal,
Troy
piątek, 22 grudnia 2017
Monstressa. Tom 1 – Przebudzenie – Marjorie Liu, Sana Takeda - komiksowa recenzja z Szortalu
Gdy przyjrzymy się tradycji komiksowej w różnych częściach globu, możemy bez trudu wyróżnić trzy główne (a może po prostu najpopularniejsze) gałęzie: europejską, amerykańską (ew. anglosaską) i japońską. O ile przenikanie się dwóch pierwszych mamy okazję oglądać dość często, o tyle znacznie rzadziej zdarza się trafiać na dzieła będące pod wpływem komiksów zarówno Zachodu, jak i Wschodu. Każda z tych tradycji wypracowała zresztą swoje specyficzne podejście do klasycznych konwencji, jak science fiction, fantasy, horror, kryminał itp. Tym większą uwagę przyciągnąć więc mogą komiksy zakorzenione w jakiejś konwencji i jednocześnie czerpiące garściami z różnych tradycji regionalnych. Znakomitym przykładem tego typu tytułu z pogranicza jest „Monstressa” Marjorie Liu i Sany Takedy.
Etykiety:
5.5/6,
Art Nouveau,
fantasy,
Image Comics,
komiks,
Marjorie Liu,
Monstressa,
Non Stop Comics,
Sana Takeda,
Szortal
piątek, 10 listopada 2017
Rat Queens. Tom pierwszy: Magią i Maskarą – Kurtis J. Wiebe, Roc Upchurch - komiksowa recenzja z Szortalu
Na wstępie warto wspomnieć, że mamy do czynienia z nowym zawodnikiem na naszym poletku. Muszę przyznać, że Non Stop Comics robi wrażenie konsekwentnym budowaniem swojej propozycji wydawniczej i wejściem na rynek ze sporym przytupem. Sięgnęli przed wszystkim po ofertę wydawnictw spoza amerykańskiej wielkiej dwójki, w tym trzeciego z największych graczy zza Oceanu – Image Comics. To właśnie z tej stajni pochodzi omawiany album – pierwszy tom serii „Rat Queens” autorstwa Kurtisa J. Wiebe i Roca Upchurcha.
Etykiety:
5/6,
fantasy,
Image Comics,
komiks,
Kurtis J. Wiebe,
Non Stop Comics,
Rat Queens,
Roc Upchurch,
Szortal
poniedziałek, 31 lipca 2017
Ściana burz - Ken Liu - recenzja z portalu Fantasta.pl
"Królowie Dary" Kena Liu stanowili znakomity przykład fantasy wychodzącej poza klasyczne ramy tej konwencji w jej anglosaskiej wersji. Urok powieści wynikał do pewnego stopnia z faktu, że mieliśmy do czynienia z czymś więcej niż tylko stylizacją świata przedstawionego. Liu uczynił z Dary pełnoprawny, złożony neverland, głęboko jednak zakorzeniony w tradycji i kulturze dawnych Chin. Jednocześnie była to książka, która w niczym nie ustępowała współczesnym zachodnim bestsellerom – ba! Przewyższała wiele z nich choćby dzięki temu, iż stanowiła zamkniętą fabularnie i koncepcyjnie całość. I choć wiedziałem, że autor Papierowej menażerii planuje rozwinąć swą powieść w cykl, to zastanawiało mnie, w jaki sposób to zrobi. No cóż, zrobił.
Etykiety:
4.5/6,
etnofantastyka,
fantasy,
Ken Liu,
Pod Sztandarem Dzikiego Kwiatu,
Sine Qua Non,
SQN
poniedziałek, 12 września 2016
Puste niebo - Radek Rak - recenzja z portalu Fantasta.pl
Ktoś kiedyś powiedział, że istnieją trzy rodzaje książek: o wydarzeniach, ludziach i o miejscach. W fantastyce znaleźć można wszystkie z nich: zarówno te stawiające na fabułę, bohaterów, jak i najczęściej wysuwającą się na pierwszy plan scenografię. Tyle tylko, że w tej konwencji najczęściej odnosi się ona do neverlandów, uniwersów w pełni stworzonych, jawnie nierealnych i niekoniecznie mających związek ze światem rzeczywistym. Czasem zdarzają się jednak fantastyczne opowieści osadzone w miejscach nam znanych, opowiadające niezwykłe historie terenów, które przynależą do doświadczanej przez nas rzeczywistości. Najnowsza książka Radka Raka – Puste niebo – wpisuje się w ten nurt. W znacznej mierze przedstawia bowiem portret Lublina okresu międzywojnia. Jest to jednak Lublin zupełnie inny choćby od tego, jaki spotkać możemy w powieściach Marcina Wrońskiego – u Raka to miasto magiczne, przesycone aurą tajemniczości. A to zaledwie jedna z wielu zalet najnowszej pozycji wydanej w serii „Kontrapunkty”.
Etykiety:
5.5/6,
fantasta.pl,
fantasy,
Kontrapunkty,
polecanki,
Powergraph,
Radek Rak,
realizm magiczny,
urban fantasy
piątek, 8 kwietnia 2016
Królowie Dary - Ken Liu - recenzja z portalu Fantasta.pl
Często mam problem z instytucją tzw.„ulubionego autora”. Cóż to bowiem oznacza, że jakiś twórca jest „ulubiony” i dlaczego najchętniej sięgamy po jego prace? Może nam odpowiadać styl, tworzone światy, może też chodzić o poruszaną problematykę czy stosowaną konwencję. Ale z drugiej strony wielu z nas – czytelników – przyzna, że bacznie zwraca uwagę na teksty, w których pisarze (a w szczególności ci ulubieni) wychodzą poza ramy, w których ich twórczość tradycyjnie się zamykała (bądź była zamykana). Przykładem tego typu literackiego „wychodzenia z szufladki” mogą być Królowie Dary, powieściowy debiut Kena Liu.
Etykiety:
Chiny,
etnofantastyka,
fantasta.pl,
fantasy,
Ken Liu,
Pod Sztandarem Dzikiego Kwiatu,
SQN
piątek, 12 czerwca 2015
Kroniki Amberu. Tom 2 - Roger Zelazny - recenzja z portalu Fantasta.pl
Pisząc o pierwszym tomie zbiorczego wydania Kronik Amberu Rogera Zelaznego, zwróciłem uwagę, iż jest to cykl uważany za jeden z najważniejszych w historii fantastyki. To poczesne miejsce zawdzięcza nie tylko czysto pisarskim umiejętnościom autora, ale przede wszystkim wyróżniającemu się na tle ówczesnej literatury pomysłowi na świat przedstawiony. I choć wykorzystanie idei multiuniwersum nie było wcale jakąś wielką rewolucją (bo czytelnicy znali już choćby Narnię C.S. Lewisa), to jednak połączenie rodzącego się urban fantasy z poważnymi tematami oraz klimatem intryg i knowań stworzyło mieszankę, która na stałe znalazła eksponowane miejsce w sercach i biblioteczkach kolejnych pokoleń fantastów. Słowa te tyczą się jednak przede wszystkim tzw. „cyklu Corwina”, czyli pierwszych pięciu powieści, które Zelazny osadził w świecie Amberu i jego cieni. A przecież było jeszcze pięć kolejnych…
Etykiety:
4.5/6,
Amber,
fantasta.pl,
fantasy,
klasyka,
Kroniki Amberu,
omnibus,
Roger Zelazny,
urban fantasy,
Zysk i s-ka
poniedziałek, 11 maja 2015
Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza - Robert M. Wegner - recenzja z portalu Fantasta.pl
Na tę książkę czekało wiele osób. Czekało na nią długo. A gdy wiele osób czeka na coś przez bardzo długi czas, rodzą się oczekiwania, które rosną, puchnąc i nabrzmiewając od pojawiających się nieuchronnie wyobrażeń, dywagacji i pragnień. Jeśli w dodatku wytęskniony obiekt zbiorowych westchnień zdaje się być tuż-tuż, kiedy tu i ówdzie pojawią się plotki mówiące, że to już, za chwileczkę, za momencik… wtedy na pęczniejącym balonie mogą pojawić się niebezpieczne rysy irytacji. Gdy więc wreszcie nadchodzi moment kontaktu z przedmiotem oczekiwań, reakcje mogą być niezmiernie emocjonalne. I tu należy Ci się, Szanowny Czytelniku, krótkie wyjaśnienie. Tak się bowiem składa, iż także ja nie jestem w stanie (a w zasadzie najzwyczajniej w świecie nie chcę) odnieść się do Pamięci wszystkich słów z zupełnie chłodną głową, na spokojnie i bez emocji. Bo na czwartą odsłonę Opowieści z meekhańskiego pogranicza czekałem jak wielu z nas, miłośników dobrej, rozrywkowej literatury. Doczekałem się… i jestem bardzo zadowolony.środa, 22 kwietnia 2015
Kroniki Amberu. Tom 1 - Roger Zelazny - recenzja z portalu Fantasta.pl
Gdyby zrobić przegląd pojawiających się co jakiś czas rankingów „najważniejszych cykli w historii fantastyki”, obok Diuny Herberta, Księgi Nowego Słońca Wolfe’a, Fundacji Asimova, Ziemiomorza LeGuin czy Świata Dysku Pratchetta zwykle pojawiają się Kroniki Amberu Rogera Zelaznego. Amerykanin o polskich korzeniach wsławił się zredefiniowaniem konwencji fantasy, wrzucając do jednego worka kilka elementów, które już same w sobie byłyby wystarczająco „nośne”, aby wyróżnić zawierające je dzieło literackie na tle konkurencji. Jakiś czas temu wydawnictwo Zysk i S-ka wznowiła wszystkie dziesięć powieści składających się na cykl, z zachowaniem podziału na dwa tomy – zresztą zgodnie z wewnętrzną logiką całości. Niestety, spora część nakładu tego wątpliwej urody wydania skończyła „na taniej książce”. Tym razem Kroniki Amberu zostają przypomniane w nowej, zdecydowanie ładniejszej szacie graficznej.
Etykiety:
5/6,
fantasta.pl,
fantasy,
klasyka,
Kroniki Amberu,
omnibus,
Roger Zelazny,
urban fantasy,
Zysk i s-ka
wtorek, 27 stycznia 2015
Słowa światłości - Brandon Sanderson - recenzja z portalu Fantasta.pl
Pisząc o otwierającej cykl Archiwum Burzowego Światła Drodze królów, zwracałem uwagę, jak ogromny jest rozmach przedsięwzięcia, które podjął Brandon Sanderson.
Historia, zaplanowana na dziesięć około tysiącstronicowych tomów, to
przecież setki wątków, postaci, motywów, wielka przestrzeń do opisu
świata – krótko mówiąc, niebagatelne pisarskie wyzwanie, którego
realizacja niesie ze sobą spore ryzyko niepowodzenia: pogubienia się,
przegadania, zaplątania w fabule itp. To bolączka, na którą wielotomowe
cykle fantasy cierpią zresztą dość powszechnie. Wystarczy popatrzeć na
sztandarowe dzieła tej konwencji – Pieśń Lodu i Ognia George’a R.R. Martina czy też Koło Czasu Roberta Jordana. Szczęśliwie, na przykładzie tego drugiego cyklu Sanderson
udowodnił, że dobrze radzi sobie z tak złożoną materią i nawet
stworzoną przez innego autora, rozwleczoną, od pewnego momentu
przeraźliwie nudną historię potrafi w efektowny sposób spiąć, podsumować
i zapewnić godny finał. To, wraz z całkiem udanym pierwszym tomem Archiwum Burzowego Światła, pozwalało na pewien optymizm. Muszę jednak przyznać, że po lekturze Słów światłości Amerykanin ma we mnie kibica, który wierzy, że za kilkanaście lat będziemy mogli nazwać rozpoczętą Drogą Królów
opowieść jednym z najbardziej porywających i epickich dzieł w historii
fantasy. Bo co do tego, że posiada odpowiedni potencjał, nie mam już
żadnych wątpliwości.
czwartek, 11 grudnia 2014
Wiedźmin: Dom ze szkła – Paul Tobin, Joe Querio - komiksowa recenzja z Szortalu
Ostatnimi czasy trudno oprzeć się wrażeniu, że multimedialna marka Wiedźmin ma się ostatnimi czasy wyjątkowo dobrze, przynajmniej w wymiarze rynkowym. Wraz ze zbliżającą się wielkimi krokami premierą kolejnej części gry komputerowej produktów związanych ze stworzonych przez Andrzeja Sapkowskiego uniwersum będzie pewnie coraz więcej, warto jednak odnotować, że fanom Geralta zaproponowano w ostatnim czasie m.in. książkowe wznowienia całej sagi (w dwóch wersjach, w tym kolekcjonerskiej w twardych oprawach), ebooki, audiobooki czy też grę planszową. Do tego medialnego szaleństwa przyłączyło się też wydawnictwo Egmont prezentując polskim czytelnikom komiksową opowieść zatytułowaną Wiedźmin: Dom ze szkła.
Etykiety:
5/6,
Dark Horse Comics,
Dom ze szkła,
Egmont,
fantasy,
horror,
Joe Querio,
komiks,
Mike Mignola,
Paul Tobin,
polecanki,
Szortal,
Wiedźmin
czwartek, 3 lipca 2014
Droga królów - Brandon Sanderson -recenzja z portalu Fantasta.pl
Wielokrotnie zdarzało mi się twierdzić, że na gruncie
fantastyki cykl fantasy stanowi zupełnie odrębny gatunek, rządzący się
własnymi prawami i regułami. Skomplikowane, rozłożone na wiele tomów
epickie historie, od lat cieszą się sporym zainteresowaniem rzesz
czytelników śledzących losy ulubionych bohaterów przez kolejne lata.
Jakiś czas temu w ślady Stevena Eriksona, George’a R.R. Martina, a
przede wszystkim Roberta Jordana, poszedł Brandon Sanderson, kończący Koło Czasu
na podstawie notatek tego ostatniego, zmarłego już autora. Tomy,
zamykające jeden z najbardziej znanych, wręcz modelowy cykl, zdobyły
spore uznanie odbiorców i wyraźnie zachęciły autora do stworzenia
własnego, szeroko zakrojonego projektu literackiego. Do tej pory bowiem Sanderson
był znany przede wszystkim z trylogii Z mgły zrodzony czy też
pojedynczych powieści. Jego najnowsza propozycja – Archiwum burzowego
światła – ma w zamyśle przybrać znacznie większe gabaryty. Cykl
planowany jest na dziesięć tomów, co, sądząc po rozmiarze otwierającej
go Drogi królów (niemal 1000 stron sporego formatu), może
skutkować znacznym zwiększeniem ilości papieru, zdobiącego półki
miłośników epickiej fantasy.
Etykiety:
5/6,
Archiwum Burzowego Światła,
Brandon Sanderson,
Droga królów,
fantasta.pl,
fantasy,
high fantasy,
MAG
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Rycerz Siedmiu Królestw - George R.R. Martin - minirecenzja z portalu Fantasta.pl
Sukces serialowej Gry o Tron nie mógł pozostać bez rynkowego echa. Jak świeże bułeczki sprzedaje się wszystko, co związane z twórczością Georga R.R. Martina
od koszulek, kubków i książek kucharskich nawiązujących do treści Pieśni Lodu i Ognia, przez kolejne adaptacje aż po kolejne wznowienia
tekstów Amerykanina. Widać, że zapotrzebowanie jest ogromne, jednak
widoki na rychłą premierę Wichrów zimy są raczej słabe. Dla
czytelników chcących wybrać się w kolejną podróż po Westeros doskonałą
propozycją wydaje się być opublikowane na początku 2014 r. pod tytułem Rycerz Siedmiu Królestw pierwsze zbiorcze wydanie nowel, których głównymi bohaterami są wędrowny rycerz Dunk i jego giermek Jajo.
wtorek, 13 maja 2014
Składany nóż - K.J. Parker - recenzja z portalu Fantasta.pl
Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, a autorzy
fantastyki rzadko o pieniądzach... piszą. Niby nie ma się czemu dziwić;
raz, że temat na pierwszy rzut oka mało ekscytujący i efektowny (w przeciwieństwie do bitew, lotów kosmicznych, spektakularnych pościgów
czy też szlachtowania smoków); dwa, że wymagający zarówno od czytelnika
jak i autora sporej, całkiem konkretnej wiedzy. No i pomysłu, który
będzie w stanie zainteresować odbiorcę, chcącego się odprężyć przy
czymś innym niż dywagacje nad zyskiem od kredytu udzielonego pod
zabezpieczenie… itd. Jeśli się jednak głębiej zastanowić szeroko
rozumianą ekonomią, to może stanowić nie tylko wiarygodną motywację
działań bohaterów, ale także znakomitą podstawę dla zbudowania całej
fabuły. Przykładem powieści fantasy, w której finanse stanowiły coś
więcej niż tylko ornament świata przedstawionego, jest np. Smocza droga Daniela Abrahama. W Składanym nożu K.J. Parker idzie jeszcze dalej, czyniąc z ekonomii jedno z głównych kół zamachowych fabuły.
Etykiety:
5.5/6,
ekonomia,
fantasta.pl,
fantasy,
K.J. Parker,
MAG,
polecanki,
Składany nóż
czwartek, 13 marca 2014
Kull: Banita z Atlantydy - Robert E. Howard - recenzja z portalu Fantasta.pl
Po bardzo dobrze przyjętym wznowieniu wszystkich oryginalnych tekstów Roberta E. Howarda
poświęconych Conanowi, wydawnictwo Rebis postanowiło pójść za ciosem i
kontynuować wydawanie dzieł jednego z najbardziej wpływowych twórców
literatury spod znaku magii i miecza. Czwartym tomem serii stały się
zatem opowiadania, których głównym bohaterem jest król Kull, często
uważany za pierwowzór postaci słynnego barbarzyńcy z Cymmerii.
Sprowadzanie tomu zatytułowanego Kull: Banita z Atlantydy jedynie
do poziomu szkiców, czy też wprawek na których został zbudowany
fundament późniejszego sukcesu autora, byłoby jednak krzywdzące.
Etykiety:
4.5/6,
barbarzyńca,
Conan,
fantasy,
heroic fantasy,
klasyka,
Kull,
Kull: banita z Atlantydy,
polecanki,
pulp fiction,
Rebis,
Robert E. Howard,
weird tales
środa, 5 marca 2014
Młot - K.J. Parker - recenzja z portalu Fantasta.pl
O fantasy często mówi się, że jest to konwencja, w
której w dość ciężko stworzyć coś nowego, oryginalnego, co wyszłoby poza
jej ustalone schematy. Nie jest to bynajmniej zarzut, tym bardziej,
że to właśnie dzieła dość kanonicznie podchodzące do konwencji spotykają
się z poklaskiem szerokiej publiczności. W zasadzie nie powinno to
dziwić, biorąc pod uwagę fakt, iż zdecydowana większość publikowanej
współcześnie fantasy to literatura programowo wręcz rozrywkowa,
nastawiona komercyjnie. Co prawda znajdą się pewnie tacy, którzy obruszą
się przyklejanie tej łatki prozie Martina, Abercrombiego, Sandersona
czy Abrahama, ale cóż… przecież nie ma się o co obruszać, gdyż to prosta
konstatacja faktu. Fantasy stała się obecnie konwencją tak ściśle
wpisaną w główny nurt kultury popularnej (wystarczy rzut oka na
współczesne filmy czy gry komputerowe, aby się o tym przekonać), że nie
sposób myśleć o tekstach jej najbardziej uznanych przedstawicieli z
pominięciem tego, na ile są one kształtowane w odniesieniu do rynkowych
wymogów i oczekiwań. I choć można by się spodziewać bezustannego
kopiowania sprawdzonych, sprzedających się wzorców, aż do zatarcia
wszelkich cech charakterystycznych (syndrom wielokrotnego ksero),
szczęśliwie jeszcze zdarzają się autorzy, którzy potrafią, zachowując
ramy konwencji, stworzyć teksty w pewnym sensie wyróżniające się.
Przykładem tego typu twórcy jest np. K.J.Parker. Ukrywający się
pod pseudonimem (prawdopodobnie) brytyjski autor (lub autorka) potrafi
na pozór typowe danie pod nazwą „powieść fantasy” przyprawić w naprawdę
wyjątkowy sposób.
Etykiety:
5/6,
fantasta.pl,
fantasy,
K.J. Parker,
MAG,
Młot,
polecanki
środa, 18 grudnia 2013
Samo ostrze - Joe Abercrombie - recenzja
Patrząc na ilość publikowanych książek, filmów,
seriali czy różnego rodzaju gier trzeba przyznać, że konwencja fantasy
ma się więcej niż dobrze. Pomijając nawet wszelkiej maści odmiany, jak
choćby jej miejska inkarnacja, wytwory kultury spod znaku miecza i magii
są w zasadzie wszechobecne. Można co prawda zadać pytanie, na ile mamy
do czynienia jedynie ze stylizacją świata przedstawionego lub
wykorzystaniem efektownych rekwizytów, a na ile z faktyczną, klasycznie
postolkienowską, czy też postleguinowską fantasy, stanowiącą literacką,
zwykle epicką, wariację na temat mitu. Można wręcz rzec, że coraz
częściej mamy do czynienia z pierwszym przypadkiem, zwykle
wykorzystującym także quasi-średniowieczne realia. Jak pokazuje ogromny
medialny sukces zarówno literackiego pierwowzoru, jak i serialowej
adaptacji Gry o Tron, tego typu produkt ma szansę bardzo
skutecznie trafić w gusta masowego odbiorcy. Twórczość Martina jest tu o
tyle charakterystyczna, że wytworzyła też zapotrzebowanie na podobnego
typu literaturę – mocną, opartą na akcji i wyrazistych bohaterach
fantasy, adresowaną przede wszystkim do dojrzałego czytelnika. W ten
nurt wpisuje się także Joe Abercrombie ze swoim cyklem Pierwsze Prawo, którego otwierający tom nosi tytuł Samo ostrze.
Etykiety:
4/6,
fantasta.pl,
fantasy,
ISA,
Joe Abercrombie,
Pierwsze prawo,
Samo ostrze
środa, 27 listopada 2013
Sezon burz - Andrzej Sapkowski - recenzja
Nie przesadzę, jeśli napiszę, że nowa powieść Andrzeja Sapkowskiego
niemal z założenia musiała być ogromnym wydarzeniem. I stała się nim.
Tym bardziej, że wbrew swoim wcześniejszym deklaracjom postanowił on po
raz kolejny sięgnąć po wiedźmina Geralta i dać czytelnikom szansę
ponownego wejścia w stworzony przez siebie świat. Poprzeczka zawieszona
była bardzo wysoko z co najmniej kilku powodów. Na przygodach Geralta
wychowało się całe pokolenie fantastów – pokolenie, które wciąż żywi
ogromny sentyment tak, do postaci, jak i do charakterystycznego stylu
autora. Problem polega jednak na tym, że to, co potrafiło zafascynować
nastolatków kilkanaście lat temu, nie do końca może wywrzeć podobny
efekt na obecnych trzydziesto-, trzydziestoparolatkach. Co więcej, świat
i postać wiedźmina był przez ostatnie lata intensywnie eksploatowane w
grach komputerowych. Votum separatum autora nie ma tu nic do rzeczy –
dla rzeszy potencjalnych odbiorców to produkcja CD Projekt Red stała się
przepustką do tego uniwersum, a nie odwrotnie. Dla nich, dojrzewających
w czasach multimedialnych marek, atakujących klienta ze wszelkich
możliwych stron, wyraźne rozgraniczenie literackiego pierwowzoru od
komputerowej adaptacji wydawać się może kuriozalne i niezrozumiałe. Idąc
dalej, wiele wątpliwości rodzić mogła ostatnia, przez wielu uważana za
nieudaną, powieść autora, a także dość niemrawe wydawnictwo, z którym od
lat AS jest związany. Mając na uwadze stawiane autorowi od lat
pytania odnośnie „ożywienia” Geralta, połączone niejednokrotnie z
formułowanymi a priori zarzutami „skoku na kasę”, nie może dziwić
przygotowanie i wydanie nowych przygód Białego Wilka w pewnym sensie „po
cichu”. Sapkowski i SuperNOWA zaskoczyli bowiem niemal na całej
linii. Co prawda insynuacje jakoby miał on pracować nad czymś osadzonym w
tym samym świecie, co kultowa Saga, pojawiały się od czasu do czasu,
ale błyskawiczna akcja promocyjno-marketingowa zamiast wlekących się
latami zapowiedzi (patrz np.: George R.R. Martin) wywołały wokół Sezonu burz
niemały ferment. A autor? Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe punkty i
fakt, że spora część odbiorców z założenia „będzie na nie”, mógł
w zasadzie napisać cokolwiek. Więc napisał po swojemu.
Etykiety:
5/6,
Andrzej Sapkowski,
fantasta.pl,
fantasy,
polecanki,
Sezon burz,
SuperNOWA,
Wiedźmin
środa, 5 grudnia 2012
Córka żelaznego smoka. Smoki Babel - Michael Swanwick - recenzja z portalu Fantasta.pl
Właściwie od samego początku serii Uczta Wyobraźni wśród autorów, których teksty mogłyby się pod tym szyldem ukazać, wymieniany był Michael Swanwick. I choć pierwotnie mowa była raczej o nagrodzonych Nebulą Stacjach przypływu (może się jeszcze doczekam), koniec końców ukazały się dwie inne powieści tegoż autora – osadzone w tym samym świecie Córka żelaznego smoka i Smoki Babel.
Choć są to teksty zawarte w jednej okładce i dzielące uniwersum,
okazują się jednak być różne – odrębne i wyraźnie od siebie odmienne.
To, co dla nich wspólne, to przede wszystkim wymykająca się
klasyfikacjom konwencja. Swanwick serwuje nam coś, co na siłę
można by określić jako fantasy, w którym magia i stworzenia rodem z
baśni egzystują w świecie pełnym elementów technologii i kultury
charakterystycznych dla znanej nam współczesności. Świadome, mechaniczne
smoki koegzystują tu z ludzkimi mieszańcami, elfami, krasnoludami,
duchami i trollami, a bohaterowie studiują alchemię, używają komórek,
czy też przechadzają się po centrach handlowych. Nad wszystkim unosi się
duch twórczości Jacka Vance’a, co tylko dobrze o autorze świadczy. Obie
powieści wydane w tym obszernym tomie charakteryzuje świetny styl –
elastyczny i malowniczy, przesycony dyskretnym, przewrotnym poczuciem
humoru. Nic, tylko pogrążyć się w lekturze.
Etykiety:
5/6,
6/6,
Córka żelaznego smoka,
fantasy,
MAG,
Michael Swanwick,
New Weird,
polecanki,
Smoki Babel,
Uczta Wyobraźni
Subskrybuj:
Posty (Atom)













