Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Salvador Larroca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Salvador Larroca. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 lutego 2015

Iron Man: Pięć koszmarów - Matt Fraction, Salvador Larroca - komiksowa recenzja z Szortalu

Zawsze miałem sentyment do Iron Mana. Tony Stark często jawił mi się jako marvelowska, bardziej ludzka i barwna wersja Bruce’a Wayne’a – ot, milioner, który z takich lub innych przyczyn wchodzi na ścieżkę walki ze złem. Przy czym o ile postać nocnego obrońcy Gotham odmalowywana jest (przynajmniej od pewnego momentu swej przeszło 75-letniej historii) raczej w ponurej, mrocznej tonacji, o tyle w przypadku członka Avengers możemy dostrzec znacznie więcej kolorytu. I mam tu na myśli nie tylko żółto-czerwoną zbroję. W przeciwieństwie do wiecznie skrywającego się przed światem Batmana/Wayne’a, Iron Man/Stark po prostu bierze rzeczywistość  „na klatę”: żyje pełnią życia, pozwala sobie na ekscentryczność, ale jednocześnie angażuje się w sprawy tego świata bez względu na to, czy akurat nosi kostium, czy nie: jako biznesmen, filantrop, działacz polityczny, szef S.H.I.E.L.D itd. I choć oczywistym jest, że często płaci za to ogromną cenę (nie tylko w sensie finansowym) i niejednokrotnie upada, by potem wstać, dzięki temu wydaje się być postacią znacznie bardziej wielowymiarową, pełniejszą. Pięć Koszmarów jest historią, która w swych założeniach ma właśnie eksploatować słabości Starka, jego obawy, wątpliwości i słabe punkty. W pewnym momencie dochodzi bowiem do ataku terrorystycznego z wykorzystaniem technologii dziwnie podobnej do tej, na której opiera się cały program Iron Mana…

środa, 29 maja 2013

Heroes Return – Peter David, Salvador Larroca – Mega Komiks 3/99 – recenzja z komiksowego lamusa

Gdy ostatnio zapowiedziałem, że na blogu zaczną pojawiać się także recenzje komiksów zastanawiałem się o jakich komiksach chciałbym pisać. Prawda jest bowiem taka, że z tym co obecnie ukazuje się na naszym rynku jestem średnio na bieżąco, trochę lepiej jest ze śledzeniem niektórych pozycji wydawanych za Oceanem, jednak wciąż mój największy sentyment wiąże się z komiksami, które czytałem jeszcze w podstawówce. Tyle tylko, że z perspektywy kilkunastu czy dwudziestu paru lat mój odbiór wielu z nich jest zupełnie inny. Stąd też pomysł, chyba nienajgorszy, aby przypomnieć obecnym czytelnikom niektóre z pozycji wydanych w Polsce kiedyś – powiedzmy do końca lat dziewięćdziesiątych. Wiele z tych komiksów wciąż jest dostępnych, często za śmieszne pieniądze. Czasem będą to rzeczy, które kiedyś już czytałem a obecnie do nich wracam, innym razem takie, które jakimś cudem ominąłem w momencie wydania. Przykładem takiej właśnie pozycji może być wydany przez TM-Semic Heroes return.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...