Każdy z nas w ważnych dla siebie dziedzinach życia miewa mistrzów –
osoby, których czyny, dzieła czy postawa stanowią dla nas
niejednokrotnie wzór, pewien punkt odniesienia służący kierunkowaniu i
wartościowaniu siebie samych. Prawda to, ale zarazem banał - oczywista
oczywistość. Kontynuując zatem podjęte już wyważanie otwartych drzwi
nadmienię też, że dla pokoleń polskich miłośników fantastyki takim
wzorem, ba, czasem wręcz Mistrzem był (a w zasadzie dalej jest)
Stanisław Lem. Czasem zastanawiam się nad tym fenomenem: jakim sposobem
facet, który pisał w sposób, co tu dużo ukrywać, dość nieprzystępny,
potrafił nie tylko przyćmić swoja twórczością niemałą przecież grupę
innych polskich pisarzy fantastyki, ale i ukształtować literacko całe
generacje fantastów? Wydaje mi się, że na fenomen Lema składają się
przede wszystkim: niezwykły talent literacki, niepospolity umysł -
przenikliwy i przewidujący, ale także pewna doza niepokornego podejścia
do świata. Jego książki, bez względu na to czy były to poważne powieści
science fiction, utwory humorystyczne, kryminały, publicystyka czy
wreszcie eseje filozoficzne, zawsze były czymś wyjątkowym, stojącym na
niezwykle wysokim poziomie. Stąd i nie dziwota, że to właśnie Lem jako
pierwszy polski pisarz doczekał się antologii opowiadań inspirowanych
swoją twórczością – najnowszej produkcji Powegraphu zatytułowanej Głos Lema,
a zredagowanej przez Michała Cetnarowskiego. Kiedy jeszcze dodamy do
tego wstęp pióra Jacka Dukaja i grono autorów, w którym można znaleźć
takie nazwiska jak Miszczak, Kosik, Orkan, Piskorski, czy chwalony przeze mnie ostatnio Cyran, pojawia się obraz całkiem interesujący.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wawrzyniec Podrzucki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wawrzyniec Podrzucki. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 22 listopada 2011
Głos Lema - antologia pod redakcją Michała Cetnarowskiego - recenzja z portalu Fantasta.pl
Każdy z nas w ważnych dla siebie dziedzinach życia miewa mistrzów –
osoby, których czyny, dzieła czy postawa stanowią dla nas
niejednokrotnie wzór, pewien punkt odniesienia służący kierunkowaniu i
wartościowaniu siebie samych. Prawda to, ale zarazem banał - oczywista
oczywistość. Kontynuując zatem podjęte już wyważanie otwartych drzwi
nadmienię też, że dla pokoleń polskich miłośników fantastyki takim
wzorem, ba, czasem wręcz Mistrzem był (a w zasadzie dalej jest)
Stanisław Lem. Czasem zastanawiam się nad tym fenomenem: jakim sposobem
facet, który pisał w sposób, co tu dużo ukrywać, dość nieprzystępny,
potrafił nie tylko przyćmić swoja twórczością niemałą przecież grupę
innych polskich pisarzy fantastyki, ale i ukształtować literacko całe
generacje fantastów? Wydaje mi się, że na fenomen Lema składają się
przede wszystkim: niezwykły talent literacki, niepospolity umysł -
przenikliwy i przewidujący, ale także pewna doza niepokornego podejścia
do świata. Jego książki, bez względu na to czy były to poważne powieści
science fiction, utwory humorystyczne, kryminały, publicystyka czy
wreszcie eseje filozoficzne, zawsze były czymś wyjątkowym, stojącym na
niezwykle wysokim poziomie. Stąd i nie dziwota, że to właśnie Lem jako
pierwszy polski pisarz doczekał się antologii opowiadań inspirowanych
swoją twórczością – najnowszej produkcji Powegraphu zatytułowanej Głos Lema,
a zredagowanej przez Michała Cetnarowskiego. Kiedy jeszcze dodamy do
tego wstęp pióra Jacka Dukaja i grono autorów, w którym można znaleźć
takie nazwiska jak Miszczak, Kosik, Orkan, Piskorski, czy chwalony przeze mnie ostatnio Cyran, pojawia się obraz całkiem interesujący.
Subskrybuj:
Posty (Atom)