Ktoś gdzieś kiedyś powiedział, że warto zacząć mocnym akcentem. Mniejsza o to, czy mamy do czynienia z filmem, prezentacją konferencyjną czy recenzją książki – wyrazisty początek pomoże przykuć uwagę odbiorcy, zaintrygować, zachęcić, by poświecił swój czas na zapoznanie się z resztą przekazu. Słowo się rzekło: Zamieć to pierwsza powieść Neala Stephensona, jaką przeczytałem. Bum! Trach!! Łup!!! Świat się wali. Wymądrza się taki na temat fantastyki, a z twórczością jednego z najbardziej uznanych współczesnych pisarzy SF jest na bakier. Może i tak, ale w najlepszym razie jest to znakomita okazja do tego, by te zaległości w lekturach nadrobić (warto także dodać, że znane mi opowiadania Amerykanina całkiem mi się spodobały). Tym bardziej, że wymieniona powyżej powieść zrobiła na mnie spore wrażenie. Ale po kolei…
