Twórczość Williama Gibsona zawsze stanowiła dla mnie swego rodzaju wyzwanie. Z jednej strony jego pomysły na światy przyszłości bez reszty fascynowały i inspirowały, z drugiej zaś zwięzły, nieco surowy styl nigdy specjalnie do mnie nie przemawiał. Mimo to, nawet wracając po latach do pozycji takich jak Neuromancer, odnajdywałem w nich elementy dające mnóstwo czytelniczej frajdy. Jego ostatnia powieść – Peryferal – została właśnie opublikowana przez Wydawnictwo MAG w ramach prestiżowej serii Uczta Wyobraźni.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą William Gibson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą William Gibson. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 11 lipca 2016
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Neuromancer - William Gibson - "misie" z portalu Fantasta.pl
Na samym wstępie chciałbym zaznaczyć, że poniższy
tekst nie do końca jest recenzją. O ile bowiem tekst krytyczny w
klasycznym rozumieniu powinien subiektywny odbiór danego dzieła przez
recenzenta „przepuścić” przez filtr w miarę obiektywnych argumentów i
standardów dotyczących literackiego rzemiosła, o tyle poniższe omówienie
w zasadniczej mierze jest niczym więcej niż klasycznym pisaniem o
misiach. „To mi się…, tamto mi się…”, ale próżno tu szukać większego
uzasadnienia. A przynajmniej takiego, które satysfakcjonowałoby niżej
podpisanego. Mam bowiem z Neuromancerem niemały problem.
Pierwszy raz czytałem tę kultową powieść mniej więcej 17 lat temu, będąc
uczniem szkoły podstawowej dopiero rozpoczynającym swą przygodę
z fantastyką. Wtedy wizja Williama Gibsona zrobiła na mnie
ogromne wrażenie. Mijały lata, a tekst wciąż tkwił w mojej głowie jako
wyjątkowy, wyróżniający się i stanowiący fundament dla cyberpunka –
jednej z najbardziej charakterystycznych fantastycznych konwencji. Kiedy
padł pomysł poświęcenia cyberpunkowi jednego z Wrocławskich Spotkań z Fantastyką, nie miałem wątpliwości, że to będzie doskonała okazja do
przypomnienia sobie właśnie tego tekstu. Jak się jednak okazuje, takie
wycieczki do książek uwielbianych przed laty nie zawsze kończą się
dobrze.
piątek, 17 maja 2013
Maszyna różnicowa - William Gibson, Bruce Sterling - recenzja z portalu Fantasta.pl
Pośród czołowych autorów operujących szeroko rozumianą
konwencją fantastyczną bardzo niewielu jest w stanie pochwalić się tym,
że swoją twórczością dali początek jakiemuś specyficznemu nurtowi lub
charakterystycznej stylistyce. Takich, którzy mają w swoim literackim
portfolio więcej niż jedną estetykę, w której powstanie mieli znaczący
wkład, jest już naprawdę niewielu. Przykładem takich wyjątkowych autorów
mogą być bez wątpienia William Gibson i Bruce Sterling,
którzy na początku lat osiemdziesiątych kładli podwaliny pod nurt
nazwany potem cyberpunkiem. Cyfrowa, wirtualna stylistyka w swoim czasie
oszałamiała wizjonerstwem i efektownymi gadżetami. Podejmowała też
swoisty dialog z błyskawicznie zmieniającym się światem, w którym to
informacja stała się najcenniejszym dobrem. Przerysowany, wirtualny,
korporacyjny i dickowsko mroczny świat rodem z kart Neuromancera
inspirował (robi to zresztą do tej pory) i stał się nieodłącznym
elementem sztafażu stylistycznego fantastyki – tak ówczesnej, jak i
współczesnej. Na początku lat dziewięćdziesiątych dwóch tuzów cyberpunku
postanowiło połączyć siły i dać czytelnikom próbkę zabawy literackiej
przedstawiającej ów nurt w zupełnie odmiennych realiach – próbkę, która z
czasem stała się jednym z dzieł kluczowych dla powstania tak popularnej
obecnie konwencji, jaką jest steampunk. Na takie miano Maszyna różnicowa bez wątpienia zasługuje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

