Konwencja superbohaterska tak już jakoś ma, że relatywnie często sięga po szarości, to raczej nieczęsto stawia klasycznych protagonistów w roli ściganych przestępców. Jasne, nawet w uniwersum Marvela mamy od zatrzęsienia antybohaterów – od Punishera przez Venoma po Deadpoola – jednak zdecydowana większość z nich, to postaci od samego początku definiowane jako takie. A co, gdyby wziąć innego, z założenia nieskazitelnego bohatera, i postawić go w sytuacji, gdy jest powszechnie uważany za mordercę, terrorystę i wywrotowca? Jeśli chcecie się tego dowiedzieć, warto zajrzeć do najnowszej odsłony serii Uncanny X-Men.
