Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter Watts. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter Watts. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 grudnia 2014

Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2014 - recenzja z portalu Fantasta.pl

Kolejny rok z rzędu najważniejszym wydarzeniem przełomu listopada i grudnia na polu literackiej fantastyki jest premiera nowej odsłony Kroków w Nieznane. Przez lata antologia ta (od 2008r. redagowana przez Mirka Obarskiego) dorobiła się licznego grona wielbicieli, a także opinii swoistego probierza stanu światowej science fiction, fantasy i horroru. Co prawda zwyczajowo nie prezentuje ona wyłącznie tekstów publikowanych w ostatnich latach, jednak zawsze trafiają do Kroków… opowiadania zasługujące na uwagę, wybijające się ponad przeciętność pomysłem, wykonaniem, nazwiskiem autora itp. Tom z roku 2014 (już dziesiąty w nowej serii) wyróżnia się coraz większym udziałem twórców spoza rynku amerykańsko-angielskiego, czym z pewnością zwróci uwagę czytelników szukających w fantastyce egzotyki. I choć może nie jest ona bardzo dominująca – widać wyraźnie, że pewne motywy i rozwiązania są literacko (kulturowo?) uniwersalne – to jednak kontakt z tekstami autorów niebędących Anglosasami ma w sobie coś z tytułowych kroków w nieznane.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Echopraksja - Peter Watts - recenzja z portalu Fantasta.pl

Ustawiczne podnoszenie sobie poprzeczki czasem skutkuje tym, że w pewnym momencie ciężko skoczyć tak wysoko jak poprzednim razem. I choć bez wątpienia literatura to nie zawody lekkoatletyczne, zwykło się patrzeć na najnowsze propozycje pisarzy przez pryzmat ich poprzednich dzieł. W przypadku Petera Wattsa wspomniana poprzeczka została wysoko zawieszona już przy okazji trylogii Ryfterów, zaś Ślepowidzenie podniosło ją na poziom nieosiągalny dla większości współczesnych autorów science fiction… przynajmniej w oczach miłośników twardej odmiany tej konwencji. Kanadyjczyk, z wykształcenia biolog morski, posiada bowiem rzadki już współcześnie dar pisania fantastyki bardzo mocno zakorzenionej w najnowszych dokonaniach nauki. Biorąc pod uwagę fakt, iż jest to jednocześnie najwyższej próby literatura problemowa, zamiast prostej rozrywkowej formy proponująca złożone, nasycone treścią fabuły (czasem sprawiające wręcz wrażenie wtórnych względem poruszanych tematów), nietrudno się domyśleć, iż jest ona w pewnym sensie skazana na egzystencję i uznanie co najwyżej w rynkowej niszy. A jednak, zakorzenione w pewnym sensie w tradycji Lemowskiej Ślepowidzenie odniosło niemały sukces nie tylko zyskując poklask krytyki, ale także w wymiarze rynkowym – tylko w Polsce książka ta miała już trzy wydania. Trudno więc się dziwić, iż oczekiwania względem Echopraksji –powieści powiązanej ze Ślepowidzeniem, będącej w pewnym sensie jego kontynuacją – były bardzo wysokie. Czy Wattsowi udało się im sprostać?

piątek, 6 września 2013

Odtrutka na optymizm - Peter Watts - recenzja z portalu Fantasta.pl

Nie tak dawno temu, przy okazji premiery kolejnych tomów Trylogii Ryfterów zwróciłem uwagę na fakt, iż na polskim rynku mamy do czynienia ze swoistym fenomenem Petera Wattsa. Zjawisko to nie przestaje mnie zadziwiać, i to co najmniej w kilku wymiarach. Z jednej strony, co zresztą autor sam zauważa, chyba w żadnym innym kraju jego twórczość nie cieszy się taką popularnością co nad Odrą i Wisłą – to tu zdobywał pierwsze nagrody, to tu ma stały felieton w prasie, to tu wreszcie ukazuje się pierwszy pełny zbiór jego krótkich form – Odtrutka na optymizm. Z drugiej strony, obiektywnie trzeba przyznać, że twórczość Wattsa nie należy do prozy rozrywkowej, której względnie łatwo jest znaleźć poklask szerokiej publiki. Wręcz przeciwnie, teksty Kanadyjczyka pełne są pokrętnych pomysłów, naukowego żargonu, krytyczne, przesycone depresyjną atmosferą. A jednak autor ten znajduje się wśród najbardziej uznanych twórców współczesnej science fiction. W przedmowie do polskiego wydania Rozgwiazdy Watts sugerował, iż odbiór jego prozy w Polsce może wynikać z ukształtowania czytelniczej wrażliwości Polaków przez dzieła Lema. No cóż, może i jest w tym jakieś ziarnko prawdy, ale może po prostu mamy do czynienia ze świetnym autorem?

środa, 3 kwietnia 2013

ßehemot - Peter Watts - recenzja z portalu Fantasta.pl

Twórczość Petera Wattsa można uznać za swoisty fenomen. Współcześnie niewielu jest bowiem pisarzy, którzy tworzyliby science fiction, które z czystym sumieniem można opatrzyć mianem „hard”. Kanadyjczyk zaś w niemal każdym ze swoich tekstów funduje nam solidną naukową podbudowę, bawiąc się w spekulacje i odnosząc do najnowszych odkryć. Z drugiej strony daleko mu do optymistycznej, twardej fantastyki z lat jej rozkwitu. Świat Wattsa jest brutalny, depresyjny, a jego bohaterów można bez przesady określić jako zbieraninę psychopatów i wykolejeńców. Tak jest również w wieńczącym trylogię ryfterów ßehemocie.

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Wir - Peter Watts - recenzja z portalu Fantasta.pl

Peter Watts przypuścił ofensywę na Polskę. Nie ma żartów – mało który zagraniczny pisarz parający się fantastyką przyciągnął tak dużą uwagę czytelników w naszym kraju. Popatrzcie tylko – dwa wydania Ślepowidzenia, świetnie przyjęta Rozgwiazda¸ opowiadania w NF i Krokach w Nieznane, alternatywne przekłady wykonywane przez fanów, własny cykl felietonów w NF, plany wydania kolejnych jego powieści przez Ars Machinę i Fabrykę Słów, wreszcie aż dwie wizyty na polskich konwentach, co w przypadku autora na co dzień mieszkającego w Kanadzie jest jednak dość problematyczne (tak dla niego samego, jak i dla organizatorów takiego przyjazdu). „Strach otworzyć lodówkę”, tym bardziej, że wydawnictwo Ars Machina zafundowało właśnie miłośnikom prozy Kanadyjczyka kolejną ucztę – stanowiącą drugi tom Trylogii Ryfterów kontynuację Rozgwiazdy zatytułowaną Wir. Czyżby kolejny hit?

poniedziałek, 21 listopada 2011

Wrocławskie Spotkania z Fantastyką - podejście pierwsze

Brakowało mi we Wrocławiu miejsca, gdzie mozna sie spotkać i porozmawiać o fantastyce. Zamiast narzekać zakasałem zatem rękawy, pogadałem tu i ówdzie, skrzyknąłem parę osób i oto są:


WROCŁAWSKIE SPOTKANIA Z FANTASTYKĄ - czyli lokalna wariacja na temat stolików literackich. A oto szczegóły:

Czas: 10.12.2011r. g.17.00

Miejsce: Kawiarnia Literatka (Rynek 56/57), Wrocław

Temat spotkania: Rozgwiazda Petera Wattsa

Organizatorami spotkania są redaktorzy serwisów takich jak Fantasta.pl i zaginiona Biblioteka. Portale te objęły też WSF swoim patronatem. Współorganizatorem jest także wrocławskie stowarzyszenie Wielosfer.

Mam nadzieję, że nasza propozycja wyda się atrakcyjną dla dolnośląskich miłośników dobrej fantastyki, jest to bowiem okazja by się spotkać, poznać, porozmawiać. tym bardziej, ze jest szansa na pewne niespodzianki dla uczestników;) Ale o tym na razie sza!
W każdym razie serdecznie zapraszam!

W imieniu organizatorów,

Maciej Rybicki


PS. A dla chętnych informacja o WSF na Facebooku



piątek, 29 lipca 2011

Rozgwiazda - Peter Watts - recenzja z portalu Fantasta.pl

Ślepowidzenie było (a w zasadzie wciąż jest) wydawniczym wydarzeniem. Książką, która nawiązując do najlepszych tradycji gatunku, odświeżyła oblicze twardej science-fiction. Oryginalną, (względnie…) dopracowaną pod względem naukowym powieścią, ale także mroczną, depresyjną opowieścią bezlitośnie rozprawiającą się z mitami o kontakcie człowieka z Nieznanym i perspektywami rozwoju ludzkości. Tak to się przynajmniej przedstawiało na naszym rynku wydawniczym. Tyle, że doskonałe opinie o Ślepowidzeniu formułowane z różnych stron niekoniecznie przekładały się na działania wydawnicze. W międzyczasie cena pierwszego wydania powieści sięgnęła na rynku wtórnym sum trzycyfrowych… i nagle ruszyło. Jak z kopyta. Peter Watts znalazł się w centrum uwagi polskiego czytelnika już na całego. Na chwilę obecną mieliśmy już okazje przeczytać jego opowiadania w Krokach w nieznane i Nowej Fantastyce, w której pojawiają się jego felietony. Ukazało się wznowienie Ślepowidzenia. Pięknie, prawda? Bardzo istotnym elementem tej „wattsowej ofensywy” wydaje się być polskie wydanie jego debiutanckiej powieści zatytułowanej Rozgwiazda.

czwartek, 6 stycznia 2011

Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2010 - recenzja z portalu Fantasta.pl

Kilkakrotnie już wspominałem o tym, że recenzowanie zbiorów opowiadań to zajęcie dość trudne i w sumie niewdzięczne. Pół biedy kiedy dostajemy do ręki wybór tekstów jednego autora lub antologię układaną według jakiegoś tematycznego klucza. Wtedy można teksty do woli ze sobą porównywać, zestawiać, tworzyć swoiste protokoły zbieżności i rozbieżności itp. Zdecydowanie gorzej sprawy się mają, przynajmniej z punktu widzenia osoby, od której oczekuje się jakiegoś ustosunkowania się do zawartości takowego zbioru, gdy poszczególnych opowiadań nie łączy w zasadzie nic ponad to, że znalazły się między przodem i tyłem jednej okładki. W przypadku Kroków w nieznane takim punktem wspólnym jest jeszcze to, że generalnie rzecz biorąc wszystkie z tych opowiadań można zaliczyć do szeroko rozumianej fantastyki. Pod koniec lektury można co prawda stwierdzić wspólny dla wszystkich zawartych w niej tekstów wysoki poziom, aby jednak tego dokonać wypadałoby się najpierw zapoznać z ich treścią. A zatem, do lektury!


czwartek, 18 lutego 2010

Ślepowidzenie – Peter Watts – recenzja

Hard Science Fiction była zawsze czymś w rodzaju mojej czytelniczej, nie do końca spełnionej ambicji. Co jakiś czas wielce mnie korci by przeczytać jakieś dzieło wyjęte z tak właśnie opisanej szufladki, pomęczyć się nad nim, zajrzeć do paru słowników, przewertować Wikipedię, poszukać czegoś więcej, po czym stwierdzić, że „Mhm… faktycznie, zmusiło mnie to do myślenia, trochę umordowało, ale czy mogę uczciwie stwierdzić, że w pełni autora rozumiem? W sumie nie wiem…”. Spróbowałem zatem po raz kolejny. Na czytelniczy warsztat trafiło Ślepowidzenie Petera Wattsa – książka, uważana przez wielu za jedną z najważniejszych dla gatunku, przynajmniej w ostatnich latach.


Watts podejmuje w swoim dziele wątek Pierwszego Kontaktu – motyw ograny w literaturze fantastycznej na milion różnych sposobów. Pokazuje nam pewne postspołeczeństwo, jakichś postludzi, dokładając do tego postaci wampira i obcych. Wszystko to okraszone ogromną dawką technologicznych i naukowych konceptów, a także (quasi-)filozoficznych rozważań. Było. Było mnóstwo razy! Po co kolejna książka, która wałkuje te same motywy i problemy po raz kolejny tworząc podobny placek? Literacka pizza pozostanie pizzą bez względu na to czy jest margheritą, neapolitańską, czy inną tam farmerską. Bez względu na skład ciasta i zastosowane dodatki ciągle jest to pizza, prawda? A w Ślepwodzeniu Watts bierze tę pizzę i nie dość, że dodatki stosuje w sposób dość niekonwencjonalny (nutella i banany zamiast sera i pieczarek?), to jeszcze całość zapieka i podaje w sposób całkiem nowatorski. Innymi słowy, mamy tu mnóstwo klasycznych dla hard SF motywów zaserwowanych na nowo, w sposób dość oryginalny i ciekawy.


Książka napakowana jest po brzegi intrygującymi pomysłami. Obcy pokazani jako NAPRAWDĘ obcy. Tu nie ma miejsca na „człekokształtnych obcych z pofałdowanymi czołami” – inna jest ich fizjonomia, biologia, technika (?)… w zasadzie nawet nie do końca ludzki umysł jest w stanie ich „pomyśleć”. Watts wpada w pewną pułapkę – skoro obcy są AŻ TAK obcy, to jakim sposobem człowiek może o tym napisać? Jest to pewien paradoks, z którym autor chyba nie do końca sobie radzi. Trzeba jednak oddać, że w porównaniu z wszelkimi startrekowo-gwiezdnowojennymi motywami mamy tu ogromny postęp. Obcy są inni, niż ci do których czytelnik fantastyki przywykł, inny jest też scenariusz Pierwszego Kontaktu. Zdecydowanie mało optymistyczny. Na nowo, dość niekonwencjonalnie, podjęty jest wątek wampira. Wampir-dowódca, wampir-dzieło ewolucji, wampir-niemal idealny drapieżnik, skażony jednak wrażliwością na kąty proste. Znów Watts serwuje nam znajome danie w nietypowy sposób. Powstaje pytanie, kto tak naprawdę jest obcy dla załogi Tezeusza? Obcy z Rorschacha¸ ich własny wampirzy dowódca, czy może wreszcie oni sami są obcy? Obcy dla ludzkiego pojmowania rzeczywistości. W tym miejscu dotykamy sedna rozważań podjętych przez Wattsa, a mianowicie tego czym jest ludzka świadomość? Czy jest ona nam niezbędna? A może wręcz przeszkadza? Ślepowidzenie porusza te wątki z wielu różnych stron. Wyraźnie widać, że autor „odrobił lekcje” pokazując solidne (a przynajmniej na mnie–laiku sprawiające takie wrażenie) przygotowanie od strony biomedycznej. Kwestia świadomości pojawia się w wielu miejscach – od nastawionego tylko na czyste odbieranie i tłumaczenie świata (bez jego rozumienia) „żargonauty” Siriego, przez umieszczoną w wirtualnym Niebie osobowość jego matki, na wielu osobowościach zamieszkujących jedno ciało skończywszy. Odpowiedź na postawione pytania jest dość gorzka, choć sam Watts nie kryje, że jest w tym nieco ironii. Zaskakujące, że nie pojawiły się tu wątki interpretujące (samo)świadomość i osobowość jako rezultat społecznej interakcji (w zasadzie może mniej zaskakuje mnie nieobecność takich wątków w samym Ślepowidzeniu, co w zamieszczonej w Esensji dyskusji Jacka Dukaja, Łukasza Orbitowskiego i Wita Szostaka na jego temat). Wystarczy bowiem odwołać się podstaw interakcjonizmu symbolicznego, choćby do George’a Herberta Meada, żeby wyraźnie prześledzić jak tworzy się (samo)świadomość. „Uogólniony inny”, „Ja przedmiotowe” i „Ja podmiotowe” powstają jako rezultaty reakcji na bodźce, są jednak niczym innym jak narzędziami przystosowującymi nas do życia społecznego. Tu tkwi, przynajmniej częściowo, odpowiedź na Wattsowskie pytanie: „po co nam świadomość, skoro jest tak mało efektywna i tak kosztowna?” Niestety jest to odpowiedź jedynie częściowa i z pewnością tematu nie wyczerpująca.


Mimo moich, być może wynikających z zawodowych inklinacji, utyskiwań, naukowa strona powieści prezentuje się bardzo dobrze. Watts sięga do ogromnej ilości koncepcji generowanych przez współczesną naukę, bierze z tego to, co mu pasuje i przekuwa w niesamowicie złożoną układankę literacką. Każdy motyw w tej powieści jest „po coś”: albo po to, by zaprezentować kolejną koncepcję naukową, albo by zabrać głos w jakiejś dyskusji. Tu nie ma przypadku. Fabuła Ślepowidzenia w równym stopniu jest dziełem wyobraźni autora, co konsekwencją wykorzystanych koncepcji. Nie do końca zgadzam się w tym miejscu z zarzutami Łukasza Orbitowskiego, że mało tu literatury. Ta literatura to właśnie zmierzenie się z dorobkiem hard SF. Co więcej, wykonane w najlepszym stylu- gęste od pomysłów i refleksji, przesycone trudnym, ale jednak strawnym językiem nauki. Swoją drogą, zabieg prowadzenia narracji z punktu widzenia głównego bohatera na dobrą sprawę nie tylko tłumaczącego pewne elementy rzeczywistości, ale i stosującego swoisty przekład językowy, jest kapitalnym trikiem pisarskim, pozwalającym opisać czytelnikowi w zasadzie nieopisywalny świat.


Edytorska strona Ślepowidzenia prezentuje się fenomenalnie. Jest to cecha charakterystyczna całej, wydawanej przez MAGa serii Uczta Wyobraźni. Twarda oprawa okraszona klimatyczną ilustracją, charakterystyczny layout i dość dobre tłumaczenie (choć czasem istotnie nie radzące sobie z poziomem skomplikowania języka). Słowem – jest świetnie!


Ślepowidzenie Petera Wattsa na pewno nie jest książką dla każdego. Ogromne nasycenie pomysłami, dość trudny język, czy ciągła gra ze stylistyką hard SF powodują, że do pełnego odbioru tej książki niezbędna jest pewna wiedza, znajomość konwencji i odrobina (no, może trochę więcej) refleksji. Ktoś, kto nie jest miłośnikiem gatunku, raczej nie polubi go po lekturze tej książki. Z drugiej strony, nawet osoby znające na wylot dzieła Lema, Nivena, Clarka, Baxtera, a z bardziej współczesnych Strossa, czy Egana, będą mogły znaleźć tu coś nowego i zaskakującego. Nie tylko na poziomie nowych koncepcji i pomysłów, bo to jest cel chyba każdego pisarza, szczególnie w takiej quasi-naukowej stylistyce, ale także na poziomie wykorzystania istniejących już motywów, charakterystycznych dla gatunku. Tutaj Watts ma czytelnikowi sporo do zaoferowania. Czy to jest jeszcze literatura, czy jedynie mocno naukowy i sfabularyzowany wywód filozofujący? Chyba jednak to pierwsze, przy czym naukowy komentarz i solidna bibliografia, zamieszczone na końcu książki wrażenie robią całkiem niezłe.


Dla miłośników gatunku 6/6, dla wszystkich innych 4,5/6


PS. Peter Watts wszystkie swoje dzieła umieszcza w internecie, dostępne w całości na zasadzie licencji Creative Commons. Tu można przeczytać Ślepowidzenie w całości, w oryginale.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...