czwartek, 18 grudnia 2014
Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2014 - recenzja z portalu Fantasta.pl
poniedziałek, 3 listopada 2014
Echopraksja - Peter Watts - recenzja z portalu Fantasta.pl
piątek, 6 września 2013
Odtrutka na optymizm - Peter Watts - recenzja z portalu Fantasta.pl
środa, 3 kwietnia 2013
ßehemot - Peter Watts - recenzja z portalu Fantasta.pl
Twórczość Petera Wattsa można uznać za swoisty
fenomen. Współcześnie niewielu jest bowiem pisarzy, którzy tworzyliby
science fiction, które z czystym sumieniem można opatrzyć mianem „hard”.
Kanadyjczyk zaś w niemal każdym ze swoich tekstów funduje nam solidną
naukową podbudowę, bawiąc się w spekulacje i odnosząc do najnowszych
odkryć. Z drugiej strony daleko mu do optymistycznej, twardej fantastyki
z lat jej rozkwitu. Świat Wattsa jest brutalny, depresyjny, a
jego bohaterów można bez przesady określić jako zbieraninę psychopatów i
wykolejeńców. Tak jest również w wieńczącym trylogię ryfterów ßehemocie.poniedziałek, 5 grudnia 2011
Wir - Peter Watts - recenzja z portalu Fantasta.pl
poniedziałek, 21 listopada 2011
Wrocławskie Spotkania z Fantastyką - podejście pierwsze
Miejsce: Kawiarnia Literatka (Rynek 56/57), Wrocław
Temat spotkania: Rozgwiazda Petera Wattsa
piątek, 29 lipca 2011
Rozgwiazda - Peter Watts - recenzja z portalu Fantasta.pl
Ślepowidzenie było (a w zasadzie wciąż jest) wydawniczym wydarzeniem. Książką, która nawiązując do najlepszych tradycji gatunku, odświeżyła oblicze twardej science-fiction. Oryginalną, (względnie…) dopracowaną pod względem naukowym powieścią, ale także mroczną, depresyjną opowieścią bezlitośnie rozprawiającą się z mitami o kontakcie człowieka z Nieznanym i perspektywami rozwoju ludzkości. Tak to się przynajmniej przedstawiało na naszym rynku wydawniczym. Tyle, że doskonałe opinie o Ślepowidzeniu formułowane z różnych stron niekoniecznie przekładały się na działania wydawnicze. W międzyczasie cena pierwszego wydania powieści sięgnęła na rynku wtórnym sum trzycyfrowych… i nagle ruszyło. Jak z kopyta. Peter Watts znalazł się w centrum uwagi polskiego czytelnika już na całego. Na chwilę obecną mieliśmy już okazje przeczytać jego opowiadania w Krokach w nieznane i Nowej Fantastyce, w której pojawiają się jego felietony. Ukazało się wznowienie Ślepowidzenia. Pięknie, prawda? Bardzo istotnym elementem tej „wattsowej ofensywy” wydaje się być polskie wydanie jego debiutanckiej powieści zatytułowanej Rozgwiazda.
czwartek, 6 stycznia 2011
Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2010 - recenzja z portalu Fantasta.pl
Kilkakrotnie już wspominałem o tym, że recenzowanie zbiorów opowiadań to zajęcie dość trudne i w sumie niewdzięczne. Pół biedy kiedy dostajemy do ręki wybór tekstów jednego autora lub antologię układaną według jakiegoś tematycznego klucza. Wtedy można teksty do woli ze sobą porównywać, zestawiać, tworzyć swoiste protokoły zbieżności i rozbieżności itp. Zdecydowanie gorzej sprawy się mają, przynajmniej z punktu widzenia osoby, od której oczekuje się jakiegoś ustosunkowania się do zawartości takowego zbioru, gdy poszczególnych opowiadań nie łączy w zasadzie nic ponad to, że znalazły się między przodem i tyłem jednej okładki. W przypadku Kroków w nieznane takim punktem wspólnym jest jeszcze to, że generalnie rzecz biorąc wszystkie z tych opowiadań można zaliczyć do szeroko rozumianej fantastyki. Pod koniec lektury można co prawda stwierdzić wspólny dla wszystkich zawartych w niej tekstów wysoki poziom, aby jednak tego dokonać wypadałoby się najpierw zapoznać z ich treścią. A zatem, do lektury!
czwartek, 18 lutego 2010
Ślepowidzenie – Peter Watts – recenzja
Hard Science Fiction była zawsze czymś w rodzaju mojej czytelniczej, nie do końca spełnionej ambicji. Co jakiś czas wielce mnie korci by przeczytać jakieś dzieło wyjęte z tak właśnie opisanej szufladki, pomęczyć się nad nim, zajrzeć do paru słowników, przewertować Wikipedię, poszukać czegoś więcej, po czym stwierdzić, że „Mhm… faktycznie, zmusiło mnie to do myślenia, trochę umordowało, ale czy mogę uczciwie stwierdzić, że w pełni autora rozumiem? W sumie nie wiem…”. Spróbowałem zatem po raz kolejny. Na czytelniczy warsztat trafiło Ślepowidzenie Petera Wattsa – książka, uważana przez wielu za jedną z najważniejszych dla gatunku, przynajmniej w ostatnich latach.
Mimo moich, być może wynikających z zawodowych inklinacji, utyskiwań, naukowa strona powieści prezentuje się bardzo dobrze. Watts sięga do ogromnej ilości koncepcji generowanych przez współczesną naukę, bierze z tego to, co mu pasuje i przekuwa w niesamowicie złożoną układankę literacką. Każdy motyw w tej powieści jest „po coś”: albo po to, by zaprezentować kolejną koncepcję naukową, albo by zabrać głos w jakiejś dyskusji. Tu nie ma przypadku. Fabuła Ślepowidzenia w równym stopniu jest dziełem wyobraźni autora, co konsekwencją wykorzystanych koncepcji. Nie do końca zgadzam się w tym miejscu z zarzutami Łukasza Orbitowskiego, że mało tu literatury. Ta literatura to właśnie zmierzenie się z dorobkiem hard SF. Co więcej, wykonane w najlepszym stylu- gęste od pomysłów i refleksji, przesycone trudnym, ale jednak strawnym językiem nauki. Swoją drogą, zabieg prowadzenia narracji z punktu widzenia głównego bohatera na dobrą sprawę nie tylko tłumaczącego pewne elementy rzeczywistości, ale i stosującego swoisty przekład językowy, jest kapitalnym trikiem pisarskim, pozwalającym opisać czytelnikowi w zasadzie nieopisywalny świat.
Edytorska strona Ślepowidzenia prezentuje się fenomenalnie. Jest to cecha charakterystyczna całej, wydawanej przez MAGa serii Uczta Wyobraźni. Twarda oprawa okraszona klimatyczną ilustracją, charakterystyczny layout i dość dobre tłumaczenie (choć czasem istotnie nie radzące sobie z poziomem skomplikowania języka). Słowem – jest świetnie!
Ślepowidzenie Petera Wattsa na pewno nie jest książką dla każdego. Ogromne nasycenie pomysłami, dość trudny język, czy ciągła gra ze stylistyką hard SF powodują, że do pełnego odbioru tej książki niezbędna jest pewna wiedza, znajomość konwencji i odrobina (no, może trochę więcej) refleksji. Ktoś, kto nie jest miłośnikiem gatunku, raczej nie polubi go po lekturze tej książki. Z drugiej strony, nawet osoby znające na wylot dzieła Lema, Nivena, Clarka, Baxtera, a z bardziej współczesnych Strossa, czy Egana, będą mogły znaleźć tu coś nowego i zaskakującego. Nie tylko na poziomie nowych koncepcji i pomysłów, bo to jest cel chyba każdego pisarza, szczególnie w takiej quasi-naukowej stylistyce, ale także na poziomie wykorzystania istniejących już motywów, charakterystycznych dla gatunku. Tutaj Watts ma czytelnikowi sporo do zaoferowania. Czy to jest jeszcze literatura, czy jedynie mocno naukowy i sfabularyzowany wywód filozofujący? Chyba jednak to pierwsze, przy czym naukowy komentarz i solidna bibliografia, zamieszczone na końcu książki wrażenie robią całkiem niezłe.
Dla miłośników gatunku 6/6, dla wszystkich innych 4,5/6
PS. Peter Watts wszystkie swoje dzieła umieszcza w internecie, dostępne w całości na zasadzie licencji Creative Commons. Tu można przeczytać Ślepowidzenie w całości, w oryginale.




