Napisać dobrą parodię nie jest łatwo. Potrzebne jest
do tego nie tylko poczucie humoru i co najmniej przyzwoity warsztat, ale
przede wszystkim niezbędne jest znakomite wyczucie i głębokie
zrozumienie parodiowanej konwencji czy dzieła. A i tak podejmujący ten
trud autor naraża się zarzut stworzenia dzieła jednowymiarowego:
nieważne pamfletu czy paszkwilu na temat iks lub igrek. Z parodią (czy
też pastiszem) postanowił zmierzyć się znany i ceniony (choćby za Wojnę starego człowieka) John Scalzi.
Autor specjalizujący się w literaturze głęboko zakorzenionej w klasyce
science fiction sięgnął po sztandarowy serial konwencji – oryginalnego Star Treka.
Na pierwszy rzut oka temat wydaje się być znakomity – serial był bowiem
niezwykle charakterystyczny, pełen kuriozalnych elementów znanych także
z innych dzieł SF tamtej ery. Wraz z mijającymi latami nie tylko
dorobił się jednak statusu ponadczasowego (choć, po prawdzie, wiele
odcinków nie najlepiej zniosło próbę czasu), ale wręcz wyrosła wokół
niego (i jego kontynuacji) cała kultura i towarzyszący jej przemysł.
Tyle tylko, że Amerykanin napisał coś znacznie więcej niż prosta parodię
– książkę złożoną, wielowymiarową i głęboką… choć nie od razu daje się
to zauważyć.piątek, 12 września 2014
Czerwone koszule - John Scalzi - recenzja z portalu Fantasta.pl
Napisać dobrą parodię nie jest łatwo. Potrzebne jest
do tego nie tylko poczucie humoru i co najmniej przyzwoity warsztat, ale
przede wszystkim niezbędne jest znakomite wyczucie i głębokie
zrozumienie parodiowanej konwencji czy dzieła. A i tak podejmujący ten
trud autor naraża się zarzut stworzenia dzieła jednowymiarowego:
nieważne pamfletu czy paszkwilu na temat iks lub igrek. Z parodią (czy
też pastiszem) postanowił zmierzyć się znany i ceniony (choćby za Wojnę starego człowieka) John Scalzi.
Autor specjalizujący się w literaturze głęboko zakorzenionej w klasyce
science fiction sięgnął po sztandarowy serial konwencji – oryginalnego Star Treka.
Na pierwszy rzut oka temat wydaje się być znakomity – serial był bowiem
niezwykle charakterystyczny, pełen kuriozalnych elementów znanych także
z innych dzieł SF tamtej ery. Wraz z mijającymi latami nie tylko
dorobił się jednak statusu ponadczasowego (choć, po prawdzie, wiele
odcinków nie najlepiej zniosło próbę czasu), ale wręcz wyrosła wokół
niego (i jego kontynuacji) cała kultura i towarzyszący jej przemysł.
Tyle tylko, że Amerykanin napisał coś znacznie więcej niż prosta parodię
– książkę złożoną, wielowymiarową i głęboką… choć nie od razu daje się
to zauważyć.
Etykiety:
Akurat,
Czerwone koszule,
fantasta.pl,
John Scalzi,
Nagroda Hugo,
Nagroda Locus,
pastisz,
polecanki,
science-fiction,
Star Trek
piątek, 5 września 2014
Ogrody Słońca - Paul J. MacAuley - recenzja z portalu Fantasta.pl
Recenzując Cichą wojnę Paula J. McAuley'a,
zwróciłem uwagę na fakt, iż jest to powieść doskonale pomyślana i
zaplanowana w skali makro, choć cierpiąca na pewne niedostatki w skali
mikro. Efektowne (przynajmniej z perspektywy świata przedstawionego)
zakończenie, które nieco zburzyło budowaną z pietyzmem układankę,
wytworzyło autorowi sporą przestrzeń, by pociągnąć dalej historię
konfliktu między ziemskimi mocarstwami a zasiedlającymi Układ Słoneczny,
częściowo już postludzkimi kolonistami. Przystępując do lektury Ogrodów słońca,
odczuwałem jednak lekką obawę, czy Brytyjczyk nie zostanie przez to
zmuszony do ponownego skupienia się na prezentacji realiów i spychania
fabuły na dalszy plan. I choć moje przypuszczenia częściowo się
sprawdziły, druga odsłona cyklu nie ustępuje wiele swojej poprzedniczce.
Etykiety:
4.5/6,
Cicha wojna,
fantasta.pl,
hard SF,
MAG,
Ogrody Słońca,
Paul J. McAuley,
science-fiction,
space opera
poniedziałek, 1 września 2014
Vader. Wojna totalna - Jarek Szubrycht - recenzja z Szortalu
Historia zespołu Vader jest wyjątkowa, co do tego nie można mieć żadnych wątpliwości. Z szarego, smutnego Olsztyna schyłkowego PRLu zespół dowodzony przez Piotra Wiwczarka wybił się na sceny całego świata. Grając koncerty i sprzedając płyty na całym świecie jest prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalnym w skali globalnej polskim wykonawcą muzyki popularnej (no bo w gruncie rzeczy metal to muzyka popularna). Ten sukces miał jednak swą cenę, obok momentów chwały były też, jak to w życiu, momenty załamania, trudności, nawet śmierć. I choć może się wydawać, że to w pewnym sensie typowe, że każdy sukces, każda muzyczna opowieść godna znalezienia się na kartach książki muszą być do siebie podobne, to jednak na tę książkę czekałem bardzo.
Etykiety:
5/6,
biografia,
death metal,
Jarek Szubrycht,
metal,
muzyka,
polecanki,
Sine Qua Non,
Szortal,
Vader. Wojna totalna
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Łatwo być Bogiem - Robert J. Szmidt - recenzja z portalu Fantasta.pl
Kilka lat temu, jeszcze na łamach ś.p. „Science Fiction, Fantasy i Horror”, ukazały się dwie nowelki Roberta J. Szmidta, połączone tytułem Pola dawno zapomnianych bitew (druga z nich z podtytułem Kuźnia).
Autor, kojarzony raczej z klimatami post-apo, zaserwował czytelnikom
pisma całkiem niezłe science-fiction, flirtujące ze space operą i
militarną SF. Jakiś czas później pojawiły się zapowiedzi powieści, która
miała się ukazać nakładem wydawnictwa Almaz. Ostatecznie jednak
skończyło się na e-booku zbierającym w całość dwa opublikowane dotąd
teksty. Kiedy jednak Rebis ruszył z serią „Horyzonty Zdarzeń”
(początkowo zresztą pod kierownictwem Szmidta), wydawało się być
kwestią czasu, aby od dawna spodziewana powieść wreszcie ujrzała światło
dzienne. Tym bardziej, że wygląda na to, iż znów jest całkiem niezły
moment na wydawanie „kosmicznej” science-fiction. I faktycznie,
po powieściach Rafała Dębskiego, Marcina Przybyłka i Andrzeja Sawickiego
w ręce czytelników trafiła otwierająca cykl Pola dawno zapomnianych bitew powieść pt. Łatwo być Bogiem.
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Piknik na skraju drogi - Arkadij i Borys Strugaccy - recenzja z portalu Fantasta.pl
Są takie powieści, wobec których trudno przejść
obojętnie, które poruszają i wywołują emocje bez względu na epokę czy
miejsce, w których powstały, które swym uniwersalnym przekazem skłaniają
do refleksji, ale też stają się wręcz zachętą do rozmaitych
interpretacji czy adaptacji. Na gruncie literackiej fantastyki do dzieł
tego typu bez wątpienia należy Piknik na skraju drogi Arkadija i Borysa Strugackich,
często uznawany za jedno ze szczytowych osiągnięć fantastów zza naszej
wschodniej granicy. Ta cieniutka, napisana w 1972 r. (choć historia jej
publikacji jest znacznie bardziej złożona, m.in. przez problemy z
radziecką cenzurą) książka stała się inspiracją dla filmów, gier
komputerowych i rozlicznych powieści oraz opowiadań, wśród których można
wymienić m.in. Nova swing M. Johna Harrisona, trylogię Southern Reach Jeffa VanderMeera czy wreszcie teksty osadzone w uniwersach S.T.A.L.K.E.Ra czy Metra 2033. W czym leży jej siła?
czwartek, 7 sierpnia 2014
Krótki szczęśliwy żywot brązowego oksforda - Philip K. Dick - recenzja z portalu Fantasta.pl
Jakiś czas temu, bodajże przy okazji wznowienia Światło się mroczy
George'a R.R Martina pisałem o wartości, wynikającej ze zgłębiania
wczesnych tekstów tuzów literatury. Nie inaczej jest w przypadku
twórczości jednego z najoryginalniejszych i najważniejszych pisarzy XX
w. – Philipa K. Dicka. Autor Ubika słynął z
niekonwencjonalnych, szalonych pomysłów, wizji rozmytej,
niejednoznacznej rzeczywistości, stawiając najbardziej podstawowe,
ontologiczne pytania w bezkompromisowej, zaskakującej formie. Dzięki
wznowionemu w wspaniałej formie przez Rebis zbiorowi Krótki, szczęśliwy żywot brązowego oksforda mamy możliwość prześledzenia najwcześniejszych opowiadań Dicka, pochodzących z pierwszej połowy lat 50.
Etykiety:
5/6,
fantasta.pl,
klasyka,
Nowa Fala,
opowiadania,
Philip K. Dick,
polecanki,
Rebis,
science-fiction,
Wojciech Siudmak,
Złoty Wiek
piątek, 1 sierpnia 2014
Odyssey One: W samo sedno - Evan Currie - recenzja z portalu Fantasta.pl
Przy okazji omawiania Rozgrywki w ciemno - pierwszego tomu cyklu Odyssey One, zwracałem uwagę na odwagę Wydawcy sięgającego po pozycję będącą self-publishingowym
debiutem. Niedostatki warsztatu początkującego autora i słabe
tłumaczenie, w połączeniu z trudną do zaakceptowania przez Europejczyka
amerykańską „naiwnością” niektórych zawartych w tej książce pomysłów,
zaowocowały pozycją rozczarowującą, a momentami wręcz irytującą. Ku
mojemu lekkiemu zaskoczeniu Drageus postanowił pójść jednak za ciosem
i wydać w Polsce kolejny tom serii, zatytułowany W samo sedno. Czy zmiana tłumacza i wiara w to, iż druga powieść Evana Curriego prezentować będzie lepszy poziom wystarczy aby zatrzeć kiepskie wrażenie?
Etykiety:
3/6,
Drageus,
Evan Currie,
militarna science-fiction,
Odyssey One,
science-fiction,
space opera,
W samo sedno
Subskrybuj:
Posty (Atom)




