Wydawana przez Narodowe Centrum Kultury literacka seria Zwrotnice Czasu,
prezentująca utwory z nurtu historii alternatywnej, w ostatnich latach
przykuła uwagę szerszego grona czytelników, wzniecając wśród nich żywą
dyskusję co najmniej dwukrotnie. Drugim, najbardziej spektakularnym
przypadkiem, był Wieczny Grunwald Szczepana Twardocha, pierwszeństwo jednak miała na tym polu otwierająca serię powieść Macieja Parowskiego Burza. Ucieczka z Warszawy ’40.
Książka ta od samego początku wzbudzała emocje. Po pierwsze, była to
literacka próba poprzedzona sporą przerwą w autorskiej twórczości
człowieka, który jest znany przede wszystkim jako wnikliwy redaktor i
który wśród czytelników „Nowej Fantastyki” cieszy się opinią postaci
wręcz kultowej, najlepszego naczelnego w historii tego pisma. Po drugie,
powieść ta to nie tylko otwarcie nowej serii, ale przede wszystkim
wkroczenie na rynek prężnego i co ważne – niekomercyjnego wydawcy. Po
trzecie, legenda samego projektu – pierwsze koncepcje Burzy pojawiły się bowiem jeszcze na początku lat osiemdziesiątych. Było więc mnóstwo czasu, aby pomysł Parowskiego
nie tylko dojrzał, ale i pojawił się w kilku wcześniejszych
inkarnacjach. Po czwarte wreszcie, intrygował sam pomysł – pokazanie
alternatywnej historii, w której druga wojna światowa w kształcie znanym
z kart podręczników nie miała nigdy miejsca: wojska niemieckie
zatrzymane zostały przez potężne ulewy, niemrawi sojusznicy miast
zrzucać ulotki, włączyli się do walki, Związek Radziecki nigdy nie
wkroczył na terytorium Rzeczypospolitej, wreszcie Berlin został
opanowany, a Hitler pokonany – historia oddała pokłon ludowi znad Wisły i
jego sojusznikom. Piękne, prawda?
