Jest takie miejsce, które nie pasuje do znanej,
zrozumiałej rzeczywistości; miejsce, które jest inne niż wszystko
dokoła. Nie wiadomo, czym jest ani skąd się wzięło. Miejsce to przyciąga
jednak ludzi, którzy skonfrontowani z Nieznanym w równym stopniu stają w
obliczu konfrontacji z samymi sobą. Nie brzmi to specjalnie
oryginalnie, prawda? W historii fantastyki tekstów o tego typu
„miejscach” czy obiektach było na pęczki. Wśród najlepszych można
wymienić choćby Piknik na skraju drogi Strugackich, Człowieka w labiryncie Silverberga czy też Nova swing Harrisona. Jeff VanderMeer w swojej najnowszej powieści zatytułowanej Unicestwienie udowadnia, że jest to temat wciąż nośny, mogący stanowić kanwę dla intrygującego tekstu.
