Już jakiś czas temu wspomniałem, że mam sporo sentymentu do starych polskich komiksów. I choć do moich ulubionych zawsze zaliczałem przede wszystkim prace Baranowskiego, Christy, Papcia Chmiela, czy niektóre części Ekspedycji Polcha, to wśród nich znalazł się także Funky Koval. Co prawda z perspektywy lat spoglądam na komiks ten zupełnie inaczej - co innego mi się w nim podoba, co innego uważam za ciekawe i godne uwagi mimo mijającego czasu – jednak nie da się ukryć, ze tak wtedy, jak i teraz jest to pozycja niezwykle ważna dla historii rodzimej sztuki fabularno-obrazkowej. Tym bardziej cieszy, że niedawno seria ta (będąca wreszcie całą, z grubsza domkniętą historią) doczekała się godnego wydania kolekcjonerskiego.
