Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kontakt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kontakt. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lutego 2017

Człowiek, który spadł na Ziemię - Walter Teviss - recenzja z portalu Fantasta.pl

Muszę przyznać, że bardzo cieszy mnie obecność na naszym rynku serii takiej jak wydawane przez MAGa „Artefakty”. W jej ramach ukazują się bowiem liczne pozycje, które mimo zapisania się złotymi zgłoskami w historii światowej fantastyki nie doczekały się dotąd polskiego wydania. Znakomitym przykładem jest Człowiek, który spadł na Ziemię – klasyczna powieść Waltera Tevisa z 1963 roku, do tej pory kojarząca się nad Wisłą i Odrą przede wszystkim z kultową ekranizacją z 1976 (z debiutującym na srebrnym ekranie Davidem Bowiem w roli głównej).

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Piknik na skraju drogi - Arkadij i Borys Strugaccy - recenzja z portalu Fantasta.pl

Są takie powieści, wobec których trudno przejść obojętnie, które poruszają i wywołują emocje bez względu na epokę czy miejsce, w których powstały, które swym uniwersalnym przekazem skłaniają do refleksji, ale też stają się wręcz zachętą do rozmaitych interpretacji czy adaptacji. Na gruncie literackiej fantastyki do dzieł tego typu bez wątpienia należy Piknik na skraju drogi Arkadija i Borysa Strugackich, często uznawany za jedno ze szczytowych osiągnięć fantastów zza naszej wschodniej granicy. Ta cieniutka, napisana w 1972 r. (choć historia jej publikacji jest znacznie bardziej złożona, m.in. przez problemy z radziecką cenzurą) książka stała się inspiracją dla filmów, gier komputerowych i rozlicznych powieści oraz opowiadań, wśród których można wymienić m.in. Nova swing M. Johna Harrisona, trylogię Southern Reach Jeffa VanderMeera czy wreszcie teksty osadzone w uniwersach S.T.A.L.K.E.Ra czy Metra 2033. W czym leży jej siła?

środa, 16 października 2013

Odyssey One: Rozgrywka w ciemno - Evan Currie - recenzja z portalu Fantasta.pl

Kiedy przyjrzeć się bliżej narodowościowej strukturze wydawanej w Polsce fantastyki zagranicznej, bez trudu można dostrzec przytłaczającą dominację autorów anglojęzycznych. Można by się w tym momencie zastanowić, czy faktycznie literatura amerykańska, brytyjska czy kanadyjska są na aż tak wysokim poziomie, że są w stanie zdominować także mniejsze rynki regionalne, jak polski. Pomijając już nawet zagadnienie kulturowego kontekstu, jest to kwestia mocno wątpliwa. Działa tu po prostu reguła skali – anglosaski rynek fantastyki jest po prostu ogromny. Co więcej, w dobie coraz bardziej powszechnego self-publishingu czy możliwości publikowania i sprzedawania tekstów w sieci bez udziału tradycyjnej „maszyny wydawniczej” staje się on kilkakrotnie większy. Ogromna skala ma jednak także drugą, często zapomnianą stronę – a ta nie jest już tak wspaniała. Wielka ilość tekstów oznacza także wielką ilość tekstów co najwyżej przeciętnych, wielka ilość tekstów wydawanych z pominięciem filtra, jakim zwykle są wydawcy, redaktorzy i korektorzy, oznacza zaś horrendalną ilość tekstów, które z perspektywy czytelnika nigdy nie powinny opuścić szuflady autora, tudzież jego twardego dysku. Nie da się jednak ukryć, iż są powody, dla których coraz większa ilość osób postanawia zaprezentować swoją twórczość szerokiej publice. Zachęca do tego egalitarny, operujący niskim wejściowym poziomem kompetencji kulturowych charakter Internetu, dominuje tu swoisty ekshibicjonizm, pragnienie autoprezentacji za wszelką cenę, wreszcie – co w kontekście tej recenzji najistotniejsze – raz na jakiś czas trafia się autor-amator, który wydając książkę samemu odniesie wymierny sukces. Jeśli nie artystyczny, to przynajmniej finansowy. A to już jest bardzo konkretna motywacja, czyż nie?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...