Gdy przyjrzymy się tradycji komiksowej w różnych częściach globu, możemy bez trudu wyróżnić trzy główne (a może po prostu najpopularniejsze) gałęzie: europejską, amerykańską (ew. anglosaską) i japońską. O ile przenikanie się dwóch pierwszych mamy okazję oglądać dość często, o tyle znacznie rzadziej zdarza się trafiać na dzieła będące pod wpływem komiksów zarówno Zachodu, jak i Wschodu. Każda z tych tradycji wypracowała zresztą swoje specyficzne podejście do klasycznych konwencji, jak science fiction, fantasy, horror, kryminał itp. Tym większą uwagę przyciągnąć więc mogą komiksy zakorzenione w jakiejś konwencji i jednocześnie czerpiące garściami z różnych tradycji regionalnych. Znakomitym przykładem tego typu tytułu z pogranicza jest „Monstressa” Marjorie Liu i Sany Takedy.
