Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 stycznia 2016

Sto dni bez słońca - Wit Szostak - nietypowa recenzja z portalu Fantasta.pl

From: Maciej Rybicki, PhD
To: Lesław Srebroń, PhD
Date: Jan 11
Subject: Kilka uwag o „Stu dniach bez słońca”

Szanowny Kolego!

Jest mi niezwykle miło, iż znalazłem się w wąskim gronie kilkuset osób, którym przesłałeś swoją książkę. Przyznam, iż nie spodziewałem się, że nasza krótka znajomość – wszakże zamieniliśmy jedynie kilka słów podczas literaturoznawczej konferencji w Pułtusku – spowoduje obdarzenie mnie zaufaniem i przyjęcie w poczet życzliwych krytyków Twego dzieła. Nie mam jednak wątpliwości, iż nasza wymiana zdań na temat motywu upadku kultury Zachodu w polskiej prozie fantastycznonaukowej ostatniego ćwierćwiecza pozwoliła bezbłędnie rozpoznać bratnią duszę, która wnikliwym, krytycznym, acz życzliwym okiem spojrzy na przygotowany przez Ciebie tekst. Kończąc ten przydługi wstęp, zaznaczę tylko, że jest mi bardzo przyjemnie i postaram się dołożyć wszelkich starań, by okazać się godnym zaufania, jakim mnie obdarzyłeś.

niedziela, 17 lipca 2011

Oberki do końca świata - Wit Szostak - recenzja z portalu Fantasta.pl

To jest książka o wsi. Jest jej swoistą apoteozą, wieś stanowi jej punkt centralny. Wieś inna od tej jaką znamy obecnie. Ta dawna, trochę zapomniana, a na pewno odmieniona. To jest książka o muzyce. Muzyka stanowi serce i duszę tej dawnej wsi. Przekazuje uczucia, wartości. Dla niektórych stanowi symbol oderwania się od codzienności, znacznik pewnego stałego, odwiecznego rytmu. Dla innych jest sposobem na życie, kwintesencję rozumienia świata. To jest książka o przemijaniu. Nieuchronne zmiany, walka z nimi, poszukiwania nowego sensu w innej, obcej rzeczywistości stanowią oś, wokół której konstruowana jest cała zawarta w tej, noszącej znamiona przypowieści, historii uniwersalna wymowa. I wreszcie jest to książka o ludziach. Wbrew pozorom takich samych ludziach jak my, może tylko żyjących innym życiem. Tak samo jednak mających swoje troski, marzenia i dążenia. Ta książka to Oberki do końca świata Wita Szostaka – książka magiczna.

sobota, 16 lipca 2011

Tak jest dobrze - Szczepan Twardoch - recenzja z portalu Fantasta.pl

Dawno nie czekałem tak bardzo na jakąś z książkowych premier. Powodów było co najmniej kilka. Pierwszym z nich było ogromne zainteresowanie twórczością Szczepana Twardocha, które pojawiło się w mojej głowie po lekturze Wiecznego Grunwaldu, podsycane jeszcze wskutek lektury jego wcześniejszych tekstów. Pojawiały się tu wielorakie pytania: czy znów dane mi będzie zanurzyć się w wielowątkowe, filozofujące rozważania na temat odwiecznej konfrontacji człowieka i historii; czy znów dane mi będzie posmakować Twardochowej wyobraźni i metaforyki; czy znów dane mi będzie docenić doskonały język tego autora; czy wreszcie znów podchodząc do lektury z pewnymi obawami o utrzymanie mojego bardzo wysokiego mniemania o pisarstwie Twardocha, będę mógł z rozkoszą patrzeć jak się one rozwiewają z każdą kolejną stroną czytanego tekstu. Drugim powodem była ciekawość nowego wydawniczego przedsięwzięcia, jakim jest seria „Kontrapunkty” wydawnictwa Powergraph, mająca prezentować niebanalną i łamiącą schematy prozę rodzimą. Trzecim wreszcie powodem była chęć zastanowienia się, skąd się bierze fenomen śląskiego pisarza, którego twórczością powszechnie zachwyca się pewne, dość opiniotwórcze, grono odbiorców. Skąd ten medialny szum, swoista moda na Twardocha? Na czym polega fenomen autora Tak jest dobrze?

czwartek, 3 marca 2011

Huta - Grzegorz Kopaczewski - recenzja

Do lektury Huty zabierałem się długo. Nawet bardzo długo. Książka ta została mi swego czasu polecona przez przyjaciela, który przy różnych okazjach zwykł o niej opowiadać, a czasem nawet obdarowywać dziełem Grzegorza Kopaczewskiego niektórych z naszych wspólnych znajomych. Niby nic w tym dziwnego, prawda? Otóż nie do końca. Pewną rolę odgrywa tu bowiem kontekst. Tak się bowiem składa, że tak ja, jak i mój wspomniany przyjaciel jesteśmy socjologami, a dokładniej doktorantami socjologii. Obdarowani znajomi to również socjologowie. A że Huta to książka, której głównym bohaterem jest doktorant zajmujący się naukami społecznymi nie dziwi fakt ich zainteresowania tą powieścią.

czwartek, 24 lutego 2011

Wieczny Grunwald. Powieść zza końca czasów - Szczepan Twardoch - recenzja

Jakiś czas temu wspominałem o rosnącej popularności prozy sytuującej się na przecięciu literatury historycznej z fantastyką. Na naszym rodzimym rynku czołowymi nazwiskami tego nurtu zdają się być Jacek Komuda, Dariusz Domagalski, Marcin Mortka czy Robert Foryś. Zwykle literatura tego typu, to po prostu dobrze napisana, przygodowa fabuła osadzona w realiach znanych z kart podręczników historii, czasem jeszcze zaprawiona elementami nadprzyrodzonymi. Nie da się ukryć, że przygotowane wedle tej receptury utwory znajdują sporą ilość amatorów.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Palimpsest - Catherynne M. Valente - recenzja z serwisu Fantasta.pl

Czy zastanawiałeś się kiedyś, drogi Czytelniku, jak to jest niespodziewanie trafić do obcego miasta? Co więcej, takiego miasta, które na każdym kroku urzeka swym pięknem, zaskakuje nierealnością i przyciąga tajemniczością. A jeśli smak podróży do owego miasta przyprawiony będzie w dodatku lekko pikantną nutą zakazanego owocu? Zweryfikuj swoje wyobrażenia, daj zabrać się Catherynne M. Valente w ulotną podróż przedstawioną na kartach powieści Palimpsest.

Autorka opowiada historię czwórki osób, które zyskują możliwość podróżowania do tytułowego Palimpsestu – miasta pełnego cudów, położonego gdzieś między jawą a snem. Dostać się tam mogą jedynie wybrani, naznaczeni przez miasto piętnem jego ulic, a bramą tej podróży staje się fizyczna miłość z osobą, która takie piętno już nosi. Losy Sei, November, Olega i Ludovico, mimo iż są oni dla siebie zupełnie obcymi osobami zostają nierozerwalnie złączone w noc ich pierwszej wizyty w mieście nie z tego świata. Od tej pory Palimpsest staje się celem ich dążeń, miejscem gdzie wciąż chce się wracać, gdyż wszystko tam jest "bardziej" i "mocniej".

Valente tworzy bohaterów rozchwianych, w pewnym sensie złamanych, ogarniętych obsesją. Nie ma jednak znaczenia czy są nią pociągi, porządek, duch siostry, czy też własna żona. Każda z nich w ostateczności prowadzi do Palimpsestu, manifestuje się w nim i staje się motywem przewodnim danej postaci. Obserwujemy swoistą drogę ku zatraceniu ich w świecie spełnionych pragnień. Palimpsest wymazuje odwiedzającą je osobę, tworząc na jej miejsce nową, zupełnie inną. Równorzędnym bohaterem jest także tytułowe miasto. Stylistyka urban fantasy, tak popularna za sprawą prac m.in. Miéville'a, VanderMeera, czy Harrisona tutaj zostaje uzupełniona o klasyczny motyw dwóch równoległych światów, coś na wzór Lovecrafotwskich Krain Snów. Palimpsest żyje, ma swoje zasady, swoją historię, swoją topografię i swoich mieszkańców. Podobnie jak pozostali bohaterowie powieści, także i tytułowe miasto ma swoje namiętności i tęsknoty, do których stara się dążyć.

Fascynująca wizja Valente ubrana jest w cudowny, magiczny język: poetycki, ulotny, pełen metafor. Amerykańska autorka tworzy za pomocą słów wciągające i malownicze pejzaże świata nie z tego świata. Czuć dobry warsztat poetki (opublikowała pięć tomików poezji) i umiejętność wciągnięcia czytelnika w stworzoną rzeczywistość. Ulotność Palimpsestu oprócz języka potęguje też charakterystyczna narracja. Valente prezentuje nam krótkie, migawkowe rozdziały często przenosząc akcję pomiędzy dwiema rzeczywistościami i między poszczególnymi bohaterami. Każda wizyta w Palimpseście staje się dla czytelnika wyjątkowa i ulotna, dokładnie taka, jaka jest dla bohaterów powieści.

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o Palimpseście zastanowiła mnie jedna rzecz: na ile autorka poradziła sobie z oddaniem scen seksu, które pełnią tak ważną rolę w fabularnej konstrukcji powieści. Fizyczna miłość, w różnych swych przejawach jest bowiem elementem, na którym niejeden pisarz połamał nogi, czyniąc je choćby zbyt ckliwymi lub też przesadnie suchymi i dosadnymi. Moje obawy zostały jednak rozwiane. Valente radzi sobie ze scenami miłosnymi w sposób kapitalny. Bynajmniej nie są tematem przewodnim powieści, a stają się jedynie pretekstem do zmiany miejsca akcji, przeniesienia jej z jednego świata w drugi. Za każdym razem są jednak bardzo subtelne i nie ma znaczenia, czy jest to seks grupowy, akt homoseksualny czy przelotne, szybkie zbliżenie dwójki obcych osób. Autorce udaje się oddać emocje i uczucia kochanków, bez popadania w zbytnie "technikalia". Brawo!

Palimpsest to powieść wielowarstwowa (o czym może świadczyć choćby sam tytuł), którą można rozpatrywać na kilku poziomach. Z jednej strony jest to historia obsesji i fascynacji, zastępowanych przez inną, nową obsesję. Jest to też opowieść o uzależnieniu: od ludzi, od miejsc, od sytuacji i od rzeczy, a także o krętej drodze którą z uzależnienia można uciec. Z pewnością jest też opowieść o ludzkiej seksualności, często sprowadzonej jedynie do roli narzędzia, leku, który potrafi okazać się zaledwie placebo. Wreszcie jest to opowieść o tęsknocie i poszukiwaniu innego, lepszego świata. Opowieść urzekająca i mająca potencjał historii uniwersalnej. Czyż bowiem poszukiwanie lepszego świata i chęć zadośćuczynienia własnym pragnieniom nie jest czymś uniwersalnym w najściślejszym tego słowa znaczeniu?

Autorka "Opowieści sieroty" została nominowana do Nagrody Hugo właśnie za Palimpsest. W pełni zgadzam się z tą nominacją i nie będzie dla mnie zaskoczeniem, jeśli powieść ta zostanie laureatką jednej z najbardziej prestiżowych nagród na polu fantastyki. Jest to bowiem książka wyjątkowa. Znakomicie napisana, urzekającą pomysłem i wielowarstwowością. I nie ma znaczenia, że czasem mamy wrażenie niespójności, czy zbyt dużego niedopowiedzenia. Świat miasta nie z tego świata, miejsca tylko dla wybranych straceńców wciąga i urzeka. Jest swoistym uniwersum snu, a tam twarda logika i jasne zasady przestają mieć znaczenie. Liczy się to, by być i czuć, pragnąć i mieć, marzyć i spełnić marzenia. A to możliwe jest tylko w Palimpseście. Jeśli już tam dotarłeś i go posmakowałeś... zechcesz tam zostać na zawsze.

A więc, Drogi Czytelniku, czy odważysz się wybrać w tą podróż? Zaręczam ci, że warto.

5,5/6

Dziękujemy wydawnictwu MAG za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego. Więcej o książce na łamach Fantasty
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...