Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sine Qua Non. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sine Qua Non. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 lipca 2017

Ściana burz - Ken Liu - recenzja z portalu Fantasta.pl

"Królowie Dary" Kena Liu stanowili znakomity przykład fantasy wychodzącej poza klasyczne ramy tej konwencji w jej anglosaskiej wersji. Urok powieści wynikał do pewnego stopnia z faktu, że mieliśmy do czynienia z czymś więcej niż tylko stylizacją świata przedstawionego. Liu uczynił z Dary pełnoprawny, złożony neverland, głęboko jednak zakorzeniony w tradycji i kulturze dawnych Chin. Jednocześnie była to książka, która w niczym nie ustępowała współczesnym zachodnim bestsellerom – ba! Przewyższała wiele z nich choćby dzięki temu, iż stanowiła zamkniętą fabularnie i koncepcyjnie całość. I choć wiedziałem, że autor Papierowej menażerii planuje rozwinąć swą powieść w cykl, to zastanawiało mnie, w jaki sposób to zrobi. No cóż, zrobił.

wtorek, 13 stycznia 2015

11 pierścieni - Phil Jackson, Hugh Delehanty - recenzja z Szortalu

Tak jak Michael Jordan i Kobe Bryant postrzegani są jako symbole sukcesu odniesionego na parkietach NBA, tak nie ma trenera, który odniósłby większy sukces, niż Phil Jackson. Tytułowe jedenaście pierścieni mistrzowskich (plus dwa nieudane występy w Finałach) zdobytych jako trener Chicago Bulls i Los Angeles Lakers, a wcześniej jeszcze dwa zdobyte jako zawodnik nowojorskich Knicks, możliwość trenowania największych koszykarzy, osiągających wybitne osiągnięcia indywidualne, a jednocześnie legendarna wręcz umiejętność budowania wspaniałych drużyn grających basket zespołowy i skomplikowany. Gdy dodamy do tego nutkę tajemniczości, którą owiane są nietypowe metody treningowe i motywacyjne popularnego Jaxa, w skład których wchodzą sesje medytacyjne, palenie szałwii w szatni czy też wzywanie drużyny na trening za pomocą bicia w wielki bęben, rodzi się obraz człowieka nieprzeciętnego, który nie tylko potrafił przełamać rządzące zawodową koszykówką schematy, ale przy tym odniósł niebywały sukces stając się najbardziej utytułowanym trenerem w historii NBA.

niedziela, 4 stycznia 2015

Michael Jordan. Życie - Roland Lazenby - recenzja z Szortalu

Truizmem jest stwierdzenie, że Michael Jordan stał się kimś więcej niż tylko sportowcem – ikoną amerykańskiej popkultury, symbolem sportowego i biznesowego sukcesu, przykładem dążenia do wyznaczonych celów za wszelką cenę. W pewnym momencie wydawało się wręcz, że ten człowiek ma magiczną moc – nie tylko dlatego, że potrafił „latać”, ale przede wszystkim dzięki temu, iż czego się nie dotknął, zamieniało się w złoto: podrzędnych, wyśmiewanych Chicago Bulls uczynił najpopularniejszym klubem w całej NBA, samą ligę wyciągnął z cienia rozgrywek futbolowych i baseballowych stając się motorem napędowym jej niebywałego rozwoju i ogromnego wzrostu oglądalności amerykańskiej koszykówki na całym świecie, z Nike – niewielkiej firmy produkującej sportowe obuwie uczynił zaś (w wymiarze marketingowym w zasadzie jednoosobowo) rynkowego potentata generującego niewyobrażalne wręcz zyski. Takie osoby intrygują i choć to, co w życiu Jordana działo się w blasku fleszy, na parkietach całego świata jest wszystkim znane i dostępne za pomocą kilku kliknięć, to jednak to, co zakryte, mające miejsce w ciasnych salach treningowych, zadymionych kasynach i na ekskluzywnych polach golfowych, stanowi równie ważny element tego, kim jest człowiek, zwany „jego Powietrznością” – najwybitniejszy koszykarz naszych czasów.

poniedziałek, 1 września 2014

Vader. Wojna totalna - Jarek Szubrycht - recenzja z Szortalu

Historia zespołu Vader jest wyjątkowa, co do tego nie można mieć żadnych wątpliwości. Z szarego, smutnego  Olsztyna schyłkowego PRLu zespół dowodzony przez Piotra Wiwczarka wybił się na sceny całego świata. Grając koncerty i sprzedając płyty na całym świecie jest prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalnym w skali globalnej polskim wykonawcą muzyki popularnej (no bo w gruncie rzeczy metal to muzyka popularna). Ten sukces miał jednak swą cenę, obok momentów chwały były też, jak to w życiu, momenty załamania, trudności, nawet śmierć. I choć może się wydawać, że to w pewnym sensie typowe, że każdy sukces, każda muzyczna opowieść godna znalezienia się na kartach książki muszą być do siebie podobne, to jednak na tę książkę czekałem bardzo.

środa, 28 maja 2014

LeBron James. Król jest tylko jeden? - Marcin Harasimowicz - recenzja z portalu Szortal.com

Nie jest łatwo napisać dobrą biografię. Niby idea jest prosta: zbieramy wszelkie dostępne, możliwie zróżnicowane materiały na temat interesującej nas osoby, dokonujemy selekcji, przyjmujemy jakiś klucz (chronologiczny, tematyczny), wybieramy motyw przewodni, łapiemy za pióro lub klawiaturę i po jakimś czasie mamy gotowy tekst. No niestety, to nie wystarczy, a biograf często spotyka na swojej drodze poważne przeszkody, choćby w dostępie do faktów na temat obiektu swego zainteresowania. Przy tym wszystkim zakładamy, że bohater biografii jest faktycznie osobą na tyle interesującą, aby tekst taki  wzbudził ciekawość czytelnika, a sam autor ma na niego pewien pomysł. W przypadku biografii osób żyjących, ba, wciąż aktywnych w polu swej działalności, zaczynają się już naprawdę strome schody. Ciężko tu o stworzenie spójnej zamkniętej narracji, pokazującej daną osobę i jej działalność całościowo, w pewien sposób ją komentującą, czy podsumowującą. W końcu życie naszego bohatera może potoczyć się w wielu, zupełnie nieprzewidzianych kierunkach, które karzą spojrzeć na jego dotychczasowe dokonania z zupełnie innej perspektywy. Takie biografie są trochę jak przysłowiowe „chwalenie dnia przed zachodem słońca” (wersję z „chwaleniem baby” sobie odpuśćmy). A jednak powstają i są czytane. Świetny przykład może stanowić najnowsza propozycja wydawnictwa Sine Qua Non pt. LeBron James. Król jest tylko jeden? autorstwa Marcina Harasimowicza.

czwartek, 21 listopada 2013

Szczęśliwa ziemia - Łukasz Orbitowski - recenzja z portalu Fantasta.pl


 Jest sobie niewielkie miasto, gdzieś na Dolnym Śląsku. Nazwijmy je dla niepoznaki Rykusmyku. W miasteczku tym, jak to w małym miasteczku, życie toczy się od lat według pewnych utartych schematów: jedni wyjeżdżają, inni wracają, wiadomo kto bije żonę, kto pije pod płotami, a kto ma lepsze chody u miejscowego gliniarza. Jest w tym pewna schematyczność, powtarzalność rytmu prowincji. W miejscu takim jak to zawsze pełno lokalnych plotek, legend, historii, pozornych tabu, z którymi starają się zmierzyć kolejne pokolenia dorastających tam wyrostków. Także i w tym wymiarze Rykusmyku nie wydaje się być w jakimś stopniu wyjątkowe. Zwykłym ludziom w zwykły sposób dzieją się tam zwykłe rzeczy – nawet, jeśli usilnie starają się oni nadać temu miejscu i swojemu losowi nimbu niezwykłości. W takim właśnie miejscu zaczyna się historia opowiedziana przez Łukasza Orbitowskiego w jego najnowszej powieści – Szczęśliwa ziemia.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...