Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadania. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 maja 2017

Bestia najgorsza - Michal Cetnarowski - recenzja z portalu Fantasta.pl

Powergraph przyzwyczaił nas już do wysokiego poziomu pozycji publikowanych w serii Kontrapunkty. Bestia najgorsza i inne sny o wolności i miłości stanowi kolejny z autorskich powrotów na jej łamy. Po całkiem udanej powieści I dusza moja Michał Cetnarowski przypomina o sobie zbiorem sześciu dłuższych opowiadań (z czego cztery to teksty premierowe), balansujących na granicy literatury gatunkowej – podobnie zresztą jak wszystkie inne pozycje wydawane w ramach tej serii.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Raport mniejszości - Philip K. Dick - recenzja z portalu Fantasta.pl

Wielu pisarzy cieszy się opinią brylujących w jednej tylko – długiej bądź krótkiej – formie twórczości. Jedni zwani są mistrzami opowiadania, do perfekcji opanowawszy tę formę (czasem wręcz niespecjalnie wykazując zainteresowanie dłuższą). Inni zaś wyróżniają się niemal wyłącznie w rozbudowanych kompozycjach, niekoniecznie zajmując się literaturą w mniej obszernym wydaniu (inna sprawa, że współczesny rynek zachęca do tworzenia przede wszystkim wielostronicowych i wielotomowych cykli). Jednym z niewielu pisarzy, którzy znakomicie wypadali na obu „dystansach” był Philip K. Dick. Zresztą, do dziś jego opowiadania zupełnie nieźle się bronią (czego z pewnością nie można powiedzieć o wielu przeszło pięćdziesięcioletnich tekstach science fiction), błyszcząc szalonymi pomysłami, poczuciem humoru, mocnymi puentami, a przede wszystkim niezwykłą przenikliwością autora. Dobrym przykładem może być Raport mniejszości – czwarty tom „Opowiadań zebranych” jednego z najważniejszych w historii twórców fantastyki.

piątek, 2 września 2016

Przyszła na Sarnath zagłada. Opowieści niesamowite i fantastyczne - H.P. Lovecraft - recenzja z portalu Fantasta.pl

Wydanie Zgrozy w Dunwich – zbioru najbardziej znanych tekstów H.P. Lovecrafta w tłumaczeniu Macieja Płazy – okazało się nie lada wydarzeniem. I to z kilku względów. Przede wszystkim ma tu znaczenie fakt znakomitej jakości przekładu wyraźnie wyróżniającego się na tle wcześniejszych polskich wydań prac Samotnika z Providence. Istotne jest również,, iż tłumaczenie to zdobyło uznanie nie tylko w oczach miłośników fantastyki i grozy, ale także spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem literackiego mainstreamu. Niezwykle rzadko zdarza się bowiem, aby periodyki pokroju „Literatury na świecie” nagradzały twórców (a więc i tłumaczy) obracających się w kręgu prozy gatunkowej. Wydawało się niemal oczywiste, że prędzej czy później doczekamy się wydania kolejnych tekstów Lovecrafta w opracowaniu Płazy. Oto przed Państwem Przyszła na Sarnath zagłada.

piątek, 18 marca 2016

Kopia ojca - Philip K. Dick - recenzja z portalu Fantasta.pl

Philip K. Dick zasłużenie dorobił się renomy jednego z najbardziej fascynujących twórców w historii fantastyki. Znakomity literat, błyskotliwy umysł o fenomenalnej wyobraźni, a zarazem życiowy wykolejeniec, chory psychicznie geniusz wspomagający swe szalone wizje narkotykami. A jednocześnie człowiek z niebywałym zmysłem obserwacji społeczeństwa i wyczuleniem na problemy otaczającego go świata. O ile jednak jego powieści bywają dość nierówne: od absolutnych arcydzieł po nudne, mało twórcze ramotki, o tyle krótkie formy, które wyszły spod jego pióra poniżej pewnego poziomu nie schodzą. Tak się bowiem składa, że Dick był mistrzem pointy, przewrotności i twistu. Ale także, a może wręcz przede wszystkim, mistrzem pomysłu. Znakomitym dowodem na to jest kolejny, trzeci już, tom jego opowiadań zebranych.

poniedziałek, 30 listopada 2015

Wariant drugi - Philip K. Dick - recenzja z portalu Fantasta.pl

 Philip K. Dick należy do autorów, którzy choć zaliczają się do moich ulubionych, zawsze sprawiają mi problemy, gdy przychodzi pisać o ich twórczości. Wynika to z kilku przyczyn: tematów, jakie podejmował, specyficznego stylu, nieskrępowanej wyobraźni, a także (co tu dużo kryć) z faktu, iż jego teksty bywają nierówne: literackie perełki przeplatają się z bełkotliwymi, nudnymi tekstami, mającymi współcześnie wartość ramotki, która wyszła spod pióra uznanego autora. I choć sam Dick wielokrotnie podkreślał zupełnie odrębną logikę, jaką rządzą się powieści i opowiadania (powieść przedstawia przede wszystkim świat, podczas, gdy opowiadanie skupia się na fabule), to zróżnicowanie to dotyczy zarówno krótszych, jak i dłuższych form jego autorstwa. Naturalną konsekwencją takiego stanu rzeczy jest sytuacja, w której zbiory opowiadań twórcy Człowieka z Wysokiego Zamku mogą się wydać bardzo chaotyczne, niespójne czy też ciekawe jedynie momentami. Pozwolę sobie jednak nie zgodzić się z takim podejściem.

poniedziałek, 7 września 2015

Drugie odkrycie ludzkości. Norstrilia - Cordwainer Smith - recenzja z portalu Fantasta.pl

Gdy Wydawnictwo MAG (w osobie Andrzeja Miszkurki) ogłosiło start serii „Artefakty”, zdania co do tego, jakie tytuły powinny się w niej znaleźć, były mocno podzielone. Jedni oczekiwali czegoś w rodzaju „Uczty Wyobraźni” z nieco starszymi tekstami, inni uzupełnienia obu serii z klasyką SF wydawnictwa Solaris. Do mnie osobiście najbardziej przemawiała idea wyboru utworów, które choć uważane za fundamentalne dla światowej fantastyki, dotąd nie doczekały się należytej prezentacji polskiemu czytelnikowi. Cordwainer Smith jest przykładem autora, którego obecność na naszym rynku wydawniczym była niewspółmiernie mała względem estymy, jaką cieszy się jego twórczość na Zachodzie. Szczęśliwie, lukę tę w znacznym stopniu zapełnia piąta odsłona „Artefaktów”, na którą składa się omnibusowe wydanie kolekcji najlepszych opowiadań Amerykanina pt. Drugie odkrycie ludzkości a także Norstrilii – jego jedynej powieści wydanej pod pseudonimem Cordwainer Smith (faktycznie nazywał się Paul Linebarger i znany jest m.in. z autorstwa Wojny psychologicznej – najbardziej znanego podręcznika tejże).

czwartek, 7 sierpnia 2014

Krótki szczęśliwy żywot brązowego oksforda - Philip K. Dick - recenzja z portalu Fantasta.pl

Jakiś czas temu, bodajże przy okazji wznowienia Światło się mroczy George'a R.R Martina pisałem o wartości, wynikającej ze zgłębiania wczesnych tekstów tuzów literatury. Nie inaczej jest w przypadku twórczości jednego z najoryginalniejszych i najważniejszych pisarzy XX w. – Philipa K. Dicka. Autor Ubika słynął z niekonwencjonalnych, szalonych pomysłów, wizji rozmytej, niejednoznacznej rzeczywistości, stawiając najbardziej podstawowe, ontologiczne pytania w bezkompromisowej, zaskakującej formie. Dzięki wznowionemu w wspaniałej formie przez Rebis zbiorowi Krótki, szczęśliwy żywot brązowego oksforda mamy możliwość prześledzenia najwcześniejszych opowiadań Dicka, pochodzących z pierwszej połowy lat 50.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Rycerz Siedmiu Królestw - George R.R. Martin - minirecenzja z portalu Fantasta.pl

Sukces serialowej Gry o Tron nie mógł pozostać bez rynkowego echa. Jak świeże bułeczki sprzedaje się wszystko, co związane z twórczością Georga R.R. Martina od koszulek, kubków i książek kucharskich nawiązujących do treści Pieśni Lodu i Ognia, przez kolejne adaptacje aż po kolejne wznowienia tekstów Amerykanina. Widać, że zapotrzebowanie jest ogromne, jednak widoki na rychłą premierę Wichrów zimy są raczej słabe. Dla czytelników chcących wybrać się w kolejną podróż po Westeros doskonałą propozycją wydaje się być opublikowane na początku 2014 r. pod tytułem Rycerz Siedmiu Królestw pierwsze zbiorcze wydanie nowel, których głównymi bohaterami są wędrowny rycerz Dunk i jego giermek Jajo.

poniedziałek, 5 maja 2014

Północ Galaktyki - Alastair Reynolds - recenzja z portalu Fantasta.pl

Zawsze ze sporym zainteresowaniem przyglądam się zbiorom opowiadań, osadzonych w uniwersum jakiegoś cyklu powieściowego. Pomijając wszelkiej maści franczyzy, spin-offy czy fanfiki pisane przez osoby trzecie, publikacje tego typu zawierają zwykle dwa rodzaje tekstów: opowiadania, które stały się kamieniami węgielnymi, na których autor zbudował swoje uniwersum, lub też krótsze formy literackie, w których starał się on uzupełnić wizję przedstawioną w ramach zasadniczego cyklu. Północ Galaktyki Alastaira Reynoldsa zawiera oba rodzaje utworów przez co dla fanów twórczości Brytyjczyka (a dokładniej Walijczyka) staje się pozycją niemal obowiązkową.

czwartek, 2 stycznia 2014

Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2013 - recenzja z portalu Fantasta.pl

„Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy…”. Co prawda Seweryn Krajewski śpiewał o Wigilii Bożego Narodzenia, jednym z najbardziej pozytywnie kojarzonych dni w naszym kręgu kulturowym, jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że od wielu lat taką „gwiazdką” dla polskich miłośników fantastyki jest przypadająca zwykle w grudniu premiera kolejnego tomu Kroków w nieznane. Od wznowienia serii dziewięć lat temu doroczne Almanachy fantastyki przyzwyczaiły do wysokiego poziomu prezentowanych w nich tekstów, znajdując się nieodmiennie wśród premier książkowych najbardziej oczekiwanych przez fantastów. Nie inaczej jest w roku 2013. Redagujący zbiór Mirek Obarski przyznał co prawda we wstępie, iż w ostatnim okresie stworzenie wyboru ciekawego, zróżnicowanego i reprezentatywnego dla światowej fantastyki jest coraz trudniejsze, stąd też wyraźne poszukiwanie nowych kierunków, sięganie po teksty trochę starsze lub równie ważne zwrócenie uwagi na teksty publikowane w zagranicznych magazynach sieciowych.

piątek, 6 września 2013

Odtrutka na optymizm - Peter Watts - recenzja z portalu Fantasta.pl

Nie tak dawno temu, przy okazji premiery kolejnych tomów Trylogii Ryfterów zwróciłem uwagę na fakt, iż na polskim rynku mamy do czynienia ze swoistym fenomenem Petera Wattsa. Zjawisko to nie przestaje mnie zadziwiać, i to co najmniej w kilku wymiarach. Z jednej strony, co zresztą autor sam zauważa, chyba w żadnym innym kraju jego twórczość nie cieszy się taką popularnością co nad Odrą i Wisłą – to tu zdobywał pierwsze nagrody, to tu ma stały felieton w prasie, to tu wreszcie ukazuje się pierwszy pełny zbiór jego krótkich form – Odtrutka na optymizm. Z drugiej strony, obiektywnie trzeba przyznać, że twórczość Wattsa nie należy do prozy rozrywkowej, której względnie łatwo jest znaleźć poklask szerokiej publiki. Wręcz przeciwnie, teksty Kanadyjczyka pełne są pokrętnych pomysłów, naukowego żargonu, krytyczne, przesycone depresyjną atmosferą. A jednak autor ten znajduje się wśród najbardziej uznanych twórców współczesnej science fiction. W przedmowie do polskiego wydania Rozgwiazdy Watts sugerował, iż odbiór jego prozy w Polsce może wynikać z ukształtowania czytelniczej wrażliwości Polaków przez dzieła Lema. No cóż, może i jest w tym jakieś ziarnko prawdy, ale może po prostu mamy do czynienia ze świetnym autorem?

wtorek, 12 marca 2013

Portret pani Charbuque. Asystentka pisarza fantasy - Jeffrey Ford - recenzja z portalu Fantasta.pl

Recenzję tę zacznę, być może przewrotnie, od pytania: za co czytelnicy lubią Ucztę Wyobraźni? Za świetny warsztat autorów, którzy są w tej serii publikowani? Niewątpliwie. Za niebanalne pomysły pokazujące potencjał tkwiący w konwencji, jaką jest fantastyka? Z pewnością. Za teksty zapadające w pamięć, obok których trudno przejść obojętnie? Zdecydowanie tak. Za udowodnienie, że podziały miedzy literaturą głównego nurtu a gatunkową są często sztuczne? Także. Za mające coś z przyjemnej próżności poczucie elitarności wynikające z obcowania z prozą „dla wybranych”? Czasem też. W porządku… ale czy każda książka opublikowana w serii MAGa daje nam to wszystko? No cóż, to już pytanie, na które każdy czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam. Z mojej perspektywy taką książką jest niewątpliwie omnibus tekstów Jeffreya Forda znanego u nas przede wszystkim z Fizjonomiki i jej kontynuacji. Na solidnej grubości książkę składa się zbiór opowiadań zatytułowany Asystentka pisarza fantasy,a także powieść pt. Portret pani Charbuque. I nie ma co się zbytnio rozwodzić – trzeba po prostu przyznać, że jest to jedna z najlepszych pozycji, jakie do tej pory ukazały się w Uczcie Wyobraźni.

piątek, 16 listopada 2012

Krokodylowa skała - Lucius Shepard - recenzja z portalu Fantasta.pl

Kiedy kilka miesięcy temu miałem okazję przyjrzeć się bliżej Smokowi Griaule, byłem bardzo zadowolony z faktu zwrócenia uwagi polskich wydawców na twórczość jednego z najważniejszych amerykańskich autorów niebanalnej fantastyki, a mianowicie Luciusa Sheparda. Tym większa była moja radość, gdy w planach wydawniczych Solarisu pojawił się zbiór najlepszych opowiadań autora Zielonego kocura diabła, z których zdecydowana większość to teksty, które zdobyły bądź były nominowane do najważniejszych nagród fantastycznych. Minęło kilka miesięcy i Krokodylowa skała trafiła do rąk szerszej publiczności. Muszę przyznać, że na zapoznanie się z jej zawartością czekałem bardzo niecierpliwie.

wtorek, 2 października 2012

Herosi - antologia - przedpremierowa recenzja z portalu Fantasta.pl

Figurę bohatera możemy bez wątpienia uznać za jeden z najtrwalszych elementów kultury Zachodu. Charakterystyczny dla tradycji starożytnej Grecji kult herosów na przestrzeni wieków przyjmował różne formy, przeobrażał się i modyfikował, wciąż jednak będąc identyfikowalnym jako wyraźny trop kulturowy. Od Illiady, przez średniowieczne legendy, sagi i eposy rycerskie, aż po współczesną kulturę popularną z komiksowymi superbohaterami i książkowymi barbarzyńcami na czele herosi znajdowali swe miejsce w twórczości, a sama postawa heroiczna często była uważana za cnotę. Atrakcyjność i wymowność postaci bohatera wydają się być w miarę oczywiste – oto mamy osobę unikatową, inną, zwykle lepszą niż otaczający ją tłum – zdolną rzucić wyzwanie wszelkim przeciwnościom, bez względu na to, czy to bogowie, napierające hordy wroga czy też złowieszcze plany superzłoczyńców. Postać bohatera nosi w sobie charakterystyczne pęknięcie, czyniące z niej tak nośny symbol, chętnie wykorzystywany przez twórców. Herosi są niezwykli i podziwiani, lecz z dokładnie tego samego powodu są odrzucanymi outsiderami – porządek życia bohatera jest niewspółmierny z porządkiem życia zwykłych ludzi. Ta sama wyjątkowość, która ich nobilituje, a czasem wręcz każe stawiać ich za wzór, równolegle wyklucza wszelką „normalność”. To właśnie ten paradoks wydaje mi się sednem konwencji heroicznej. Epickość (na czymkolwiek by nie bazowała), często utożsamiana z heroizmem, jest zatem wtórna. Szczególnie, że w naszej kulturze równolegle istnieje przecież inny niż „grecko/rycersko/superbohaterski” model heroizmu – ten mający swoje korzenie w chrześcijańskim kulcie świętych męczenników – gdzie bohaterskie czyny są raczej ukryte, niezauważane, inny jest także model ego bohatera. Wspomniane pęknięcie jest jednak obecne w obu tych schematach, i to na nie postanowiłem zwracać baczniej uwagę, czytając kolejną z wydanych przez Powergraph antologii – tę opatrzoną krótkim, acz wymownym tytułem Herosi. Tego typu tematyczne zbiory opowiadań mają to do siebie, że zwykle autorzy zawartych w nich tekstów starają się mocno nagimnastykować, aby podejść do przewodniego motywu w sposób oryginalny lub co najmniej zaskakujący. W przypadku tej antologii miałem co prawda pewne obawy, okazały się one jednak zupełnie nietrafione.

piątek, 27 lipca 2012

Cienie spoza czasu - antologia opowiadań w hołdzie H.P. Lovecraftowi - recenzja z portalu Fantasta.pl

Muszę przyznać, że na antologię Cienie spoza czasu czekałem niecierpliwie, co nie zdarzyło mi się w związku z żadną z książkowych premier ostatnich miesięcy. Niby pomysł nienowy – było już na polskim rynku choćby Dziedzictwo Lovecrafta(z którego kilka tekstów pojawia się także w wyborze zaproponowanym przez wydawnictwo Dobre Historie), czy teżPrzejście, w którym ze spuścizną Samotnika z Providence zmierzyli się rodzimi autorzy. Wydaje się jednak, że specyficzne podejście do literatury, podejmowane tematy, a przede wszystkim ogromy wpływ Lovecrafta na współczesną kulturę masową czynią z jego twórczości nieustające źródło inspiracji dla kolejnych pokoleń twórców, jednocześnie stanowiące źródło rozrywki dla coraz to nowych czytelników. Choć moja osobista fascynacja Mitami Cthulhu należy już raczej do przeszłości, zaproponowany przez wydawcę zestaw autorów (jakoś nigdzie udało mi się dopatrzyć, kto personalnie odpowiadał za wybór składających się na antologię tekstów) intrygował obecnością choćby Alana Moore’a czy Gene’a Wolfe’a. Mój apetyt na tę antologię wzrósł jeszcze bardziej po lekturze obu numerów wydawanego przez Dobre Historie pisma „Coś na Progu” próbującego poruszać ubraną w pulpową otoczkę tematykę z pogranicza grozy i kryminału. Kiedy więc dostałem informację, że mogę dostać Cienie… w swoje ręce, odwołałem wszystkie plany na najbliższe dwa dni, odebrałem książkę, po czym oddałem się lekturze.

czwartek, 16 lutego 2012

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód-Zachód - Robert M. Wegner - recenzja z portalu Fantasta.pl

Z polskim fantasy jakoś zawsze było mi nie po drodze – jeśli miałem ochotę na literaturę w tej konwencji, zwykle sięgałem po tę z Zachodu. Z poziomem było różnie, częściej gorzej niż lepiej. I tu tkwi paradoks, bo na rodzimej fantasy zawiodłem się tylko raz jedyny (przyznać się, ilu z Was przebrnęło bez zgrzytania zębami przez Śmierć magów z Yara?). Z czytanych przeze mnie rzeczy cykl Sapkowskiego jest co najmniej dobry, opowiadania wręcz wybitne, Król bezmiarów Kresa jest doskonały, a i inkwizytorskie książki Piekary, choć mniej klasycznie podchodzą do konwencji, też mogą się momentami podobać. A jednak sięgałem po tego typu literaturę niezbyt często. Czas przeszły w poprzednim zdaniu nie jest tu bynajmniej przypadkowy. Powodem stały się świetne teksty Roberta M. Wegnera, które są dowodem tego, że nad Wisłą i Odrą może powstać fantasy na najwyższym poziomie.

wtorek, 27 grudnia 2011

Science Fiction - antologia - recenzja z portalu Fantasta.pl

Lubię czytać antologie, nawet bardzo. Nie przepadam niestety za pisaniem o nich. No bo jak? Omawiać każdy tekst z osobna? Raz, że aby zrobić to porządnie, to trzeba sporo miejsca (a komu oprócz paru maniaków mojego pokroju chce się czytać długie recenzje?), dwa, że prawdę powiedziawszy zwykle jest tak, że na bliższą uwagę zasługuje co najwyżej kilka zawartych w takim wyborze opowiadań. Inna sprawa to klucz, według jakiego będzie się teksty analizować czy interpretować. Problem jest mały, gdy mamy do czynienia z wyborem opowiadań jednego autora – zawsze można szukać tu pewnych cech wspólnych – a w innych przypadkach? Szczęśliwie pojawiają się niekiedy antologie tematyczne, podejmujące w rożnych ujęciach jeden problem. Przykładem może być wydany niedawno przez Powergraph Głos Lema. W jego ślady idzie także kolejny zbiór tekstów firmowany przez logo wydawnictwa Państwa Kosików, zatytułowany po prostu Science Fiction.

niedziela, 11 grudnia 2011

Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2011 - recenzja z portalu Fantasta.pl

Każda kolejna edycja wznowionych Kroków w nieznane jest niewątpliwym wydarzeniem. Dzięki tym antologiom polski czytelnik ma szansę obcować ze światową fantastyką na najwyższym poziomie (często pojawiają się tu opowiadania, które w ostatnich latach zdobywały branżowe nagrody), zapoznać się z autorami już znanymi, ale także przeczytać teksty twórców nigdy wcześniej na język polski nie tłumaczonych. Kroki… to seria z misją. Nie inaczej jest w przypadku Almanachu fantastyki 2011 zredagowanego, podobnie jak w ostatnich latach, przez Mirka Obarskiego.

wtorek, 22 listopada 2011

Głos Lema - antologia pod redakcją Michała Cetnarowskiego - recenzja z portalu Fantasta.pl

Każdy z nas w ważnych dla siebie dziedzinach życia miewa mistrzów – osoby, których czyny, dzieła czy postawa stanowią dla nas niejednokrotnie wzór, pewien punkt odniesienia służący kierunkowaniu i wartościowaniu siebie samych. Prawda to, ale zarazem banał - oczywista oczywistość. Kontynuując zatem podjęte już wyważanie otwartych drzwi nadmienię też, że dla pokoleń polskich miłośników fantastyki takim wzorem, ba, czasem wręcz Mistrzem był (a w zasadzie dalej jest) Stanisław Lem. Czasem zastanawiam się nad tym fenomenem: jakim sposobem facet, który pisał w sposób, co tu dużo ukrywać, dość nieprzystępny, potrafił nie tylko przyćmić swoja twórczością niemałą przecież grupę innych polskich pisarzy fantastyki, ale i ukształtować literacko całe generacje fantastów? Wydaje mi się, że na fenomen Lema składają się przede wszystkim: niezwykły talent literacki, niepospolity umysł - przenikliwy i przewidujący, ale także pewna doza niepokornego podejścia do świata. Jego książki, bez względu na to czy były to poważne powieści science fiction, utwory humorystyczne, kryminały, publicystyka czy wreszcie eseje filozoficzne, zawsze były czymś wyjątkowym, stojącym na niezwykle wysokim poziomie. Stąd i nie dziwota, że to właśnie Lem jako pierwszy polski pisarz doczekał się antologii opowiadań inspirowanych swoją twórczością – najnowszej produkcji Powegraphu zatytułowanej Głos Lema, a zredagowanej przez Michała Cetnarowskiego. Kiedy jeszcze dodamy do tego wstęp pióra Jacka Dukaja i grono autorów, w którym można znaleźć takie nazwiska jak Miszczak, Kosik, Orkan, Piskorski, czy chwalony przeze mnie ostatnio Cyran, pojawia się obraz całkiem interesujący.

środa, 14 września 2011

Teoria diabła i inne spekulacje - Janusz Cyran - recenzja z portalu Fantasta.pl

Często uważa się, że najlepszą science fiction tworzą osoby posiadające odpowiednie przygotowanie naukowe. „Idealny autor” powinien mieć doktorat z fizyki, matematyki lub astronomii, być wykładowcą prestiżowej uczelni albo przynajmniej pracownikiem laboratorium badawczego. No cóż… chyba jednak niewielu takich możemy znaleźć, a przecież dobrych, naukowo podbudowanych książek nie brakuje. W takim poglądzie widać jednak pewną tęsknotę za solidnie „unaukowioną” literaturą – czymś czego współcześnie, szczególnie na polskim poletku, jakby coraz mniej. Mieliśmy Mistrza Lema, mamy trochę nierozumianego, choć wciąż uwielbianego Dukaja i… co dalej? Szczytną działalność na niwie fantastyki Naukowej (ta wielka litera nie jest tu przypadkowa) z prawdziwego zdarzenia prowadzi wydawnictwo Powergraph. Zaczęło się od tekstów Rafała Kosika, najnowszą zaś pozycją wydaną w serii Science fiction z plusem jest zbiór opowiadań Janusza Cyrana zatytułowany Teoria diabła i inne spekulacje.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...