Lubię czytać antologie, nawet bardzo. Nie przepadam niestety za pisaniem
o nich. No bo jak? Omawiać każdy tekst z osobna? Raz, że aby zrobić to
porządnie, to trzeba sporo miejsca (a komu oprócz paru maniaków mojego
pokroju chce się czytać długie recenzje?), dwa, że prawdę powiedziawszy
zwykle jest tak, że na bliższą uwagę zasługuje co najwyżej kilka
zawartych w takim wyborze opowiadań. Inna sprawa to klucz, według
jakiego będzie się teksty analizować czy interpretować. Problem jest
mały, gdy mamy do czynienia z wyborem opowiadań jednego autora – zawsze
można szukać tu pewnych cech wspólnych – a w innych przypadkach?
Szczęśliwie pojawiają się niekiedy antologie tematyczne, podejmujące w
rożnych ujęciach jeden problem. Przykładem może być wydany niedawno
przez Powergraph Głos Lema. W jego ślady idzie także kolejny zbiór tekstów firmowany przez logo wydawnictwa Państwa Kosików, zatytułowany po prostu Science Fiction.
