Jeśli o którejkolwiek komiksowej serii z uniwersum Marvela można powiedzieć, że jest nieprzewidywalna, to niewątpliwie na takie miano zasługuje „Deadpool”. Składają się na to dwa zasadnicze elementy. Przede wszystkim znaczenie ma tu natura postaci. Najemnik z Nawijką z założenia łamie stereotypy, ma skomplikowane, niejednoznaczne relacje z otoczeniem (także dlatego, że z jego głową nie jest najlepiej), a na dodatek jest świadomy bycia postacią z komiksu, która lubi sobie „pogadać” z czytelnikiem (i z głosami w swojej głowie). Taka konstrukcja głównego bohatera wymusza na scenarzystach łamanie schematów i konwencji, zarówno w przypadku formy, jak i treści komiksu. Brian Posehn i Gerry Duggan udanie wykorzystują obie składowe nieprzewidywalności, na przykład zapraszając pół uniwersum Marvela na… ślub Deadpoola.

Ślub ślubem, wesele weselem, nie wolno jednak zapomnieć o wieczorze kawalerskim. Jak nietrudno się domyślić, także i ten okaże się wyjątkowy. Choćby przez to, że stanowi okazję do przypomnienia dość zaskakujących w obecnym kontekście matrymonialnych epizodów z przeszłości Deadpoola. Na potrzeby zeszytu #27 wydawnictwo zaprosiło rzeszę twórców pracujących przy jego przygodach od momentu debiutu (czyli roku 1991) do napisania krótkich historyjek z przeszłości bohatera. Lista nazwisk prezentuje się naprawdę ciekawie: pojawiają się między innymi Fabian Nicieza, Mark Waid, Christopher Priest czy Daniel Way. Mnóstwo pomysłów, niektóre lekko świntuszące, inne jawnie szalone – wszystkie zostały zilustrowane w zróżnicowany sposób przez nieco mniej znanych artystów.

W warstwie graficznej „Deadpool się żeni” balansuje między tym, co znane: obecnymi już w tomach drugim i czwartym rysunkami Mike’a Hawthorne’a oraz obowiązkową stylizacją na retro Scotta Koblisha a stanowiącymi powiew świeżości szkicami licznych rysowników odpowiedzialnych za zilustrowanie gościnnych epizodów. Muszę przyznać, że poziom ich plansz jest ogólnie wysoki. Myślę, że za pracami niektórych z nich ( John McCrea, Nico Henrichon, Dexter Soy czy Alvin Lee) będę się teraz uważniej rozglądał.
„Deadpool się żeni” wpisuje się całkiem dobrze w konwencję, którą przyjęli w swojej serii Posehn i Duggan. Myślę, że fani Deadpoola na pewno po ten album sięgną i nie będą zawiedzeni. Choć brakuje tu jakiejś spójnej, dłuższej historii (tak jak miało to miejsce na przykład w tomie trzecim), to na poziomie specyficznego humoru oraz typowych perypetii jest to udany komiks.
Seria: Deadpool
Tom: 6
Scenariusz: Brian Posehn, Gerry Duggan, Ben Acker, Ben Blacker i inni
Rysunki: Scott Koblish, Mike Hawthorne, Evan Shaner i inni
Tłumaczenie: Oskar Rogowski
Tytuł oryginału: Deadpool: The Wedding of Deadpool (Deadpool #26-28, Deadpool Annual #1)
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Marvel Comics
Data wydania: maj 2017
Liczba stron: 168
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Wydanie: I
ISBN: 978-83-281-1931-4
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz