
Gdy Egmont zapowiedział trzytomową edycję „Anihilacji”, bardzo się ucieszyłem. Nie dość, że największy polski wydawca postanowił poświęcić więcej uwagi kosmicznej, jakże barwnej, części uniwersum Marvela, to jeszcze zaserwował czytelnikom jeden z najpopularniejszych eventów w rozbudowanej formie. Takie podejście – wykraczanie poza główną serię i pokazywanie rozmaitych tie-inów – zasługuje na słowa uznania. Dowodzi bowiem, iż Egmont nie chce tylko „odhaczyć” kolejnego eventu z listy „do wydania”, ale traktuje odbiorcę poważnie, jako świadomego konsumenta, który zasługuje na jak najpełniejszą prezentację danej treści. Pierwszy tom „Anihilacji”, wprowadzający do głównego wątku fabuły, wypadł naprawdę znakomicie. Jak zatem prezentuje się ciąg dalszy?

Na początek mamy więc Silver Surfera ze scenariuszem Keitha Giffena i rysunkami Renato Arlema. Całkiem niezła historia, w której po przejściu Fali Anihilacji na zgliszczach świata spotyka się kilku byłych heroldów Galactusa. Dostajemy – jak to zwykle w przypadku Surfera – nieco filozofowania, dość istotną przemianę samego Norrina Raada, a także sporo gościnnych występów (w tym Thanosa!). Wszystko to powoduje, że warto zwrócić uwagę na tę miniserię. Swoje robią też kapitalne rysunki Brazylijczyka – nieco brudne, szczegółowe, świetnie pokolorowane przez June Chung. Wydaje mi się, że to nie tylko najlepsza, ale też najsilniej powiązana z głównym wątkiem część drugiego tomu „Anihilacji”.
Stworzona przez Javiera Grillo-Marxuacha i Gregory’ego Titusa miniseria o Super Skrullu wprowadza nieco lżejszy nastrój – głównie dzięki postaciom drugoplanowym. Swoje robi też warstwa wizualna utrzymana w klimacie późnych lat 90. – mocno kreskówkowa, przerysowana i jaskrawo pokolorowana. Sama opowieść o ekspedycji jednego z popularniejszych przeciwników Fantastycznej Czwórki do Strefy Negatywnej może wydać się nieco chaotyczna, ale czyta się ją całkiem lekko. Zaskakuje tylko fakt, że w pewnym momencie następuje wyraźna zmiana tonu i opowieść wpada w tony jak najbardziej poważne… choć trudno to poczytywać za wadę (co najwyżej może się to gryźć się z warstwa graficzną).

Jak widać na powyższych przykładach drugi tom „Anihilacji” różni się nieco od poprzedniego. Przede wszystkim jest nieco oderwany od głównego biegu historii (poza scenografią dotyka go w zaledwie kilku miejscach) – skupia się jednak na postaciach istotnych dla uniwersum Marvela i pokazuje, w jaki sposób inwazja Fali Anihilacji wpłynęła na ich losy. Stąd też czytelnicy, którzy oczekiwali kontynuacji wątków rozpoczętych w tomie pierwszym, mogą poczuć się nieco rozczarowani. Z drugiej strony dostajemy trzy pełne opowieści, w zasadzie autonomiczne względem zasadniczej części eventu. Dzięki temu mogą też trafić do osób, które pierwszego tomu nie czytały. Zwieńczeniem tego wydawniczego przedsięwzięcia będzie wydanie tomu trzeciego, który zawierać ma całą serię główną „Anihilacji”. Muszę przyznać, że czekam na nie niecierpliwie. Porównując lekturę „Anihilacji” do posiłku: tom pierwszy to świetna przystawka, tom drugi to pierwsze danie, smaczne i ciekawe, ale i tak stanowiące tylko uzupełnienie dania głównego. Wydaje mi się, że warto być cierpliwym jeszcze przez moment.
Tom: 2
Scenariusz: Keith Giffen, Javier Grillo-Marxuach, Simon Furman
Rysunki: Renato Arlem, Gregory Titus, Jorge Lucas, Gabriel Dell’Otto
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Tytuł oryginału: Annihilation Book Two (Annihilation: Silver Surfer #1-4, Annihilation:
Super Skrull #1-4, Annihilation: Ronan #1-4)
Seria: Klasyka Marvela
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Marvel Comics
Data wydania: maj 2017
Liczba stron: 324
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Wydanie: I
ISBN: 978-83-281-1854-6
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz