Przyglądając się polskiemu rynkowi historyczno-militarnej beletrystyki można zauważyć coraz wyraźniejsze zainteresowanie rodzimych autorów tworzeniem literatury trafiającej w gusta zarówno zdeklarowanych pasjonatów historii i militariów, jak i czytelników po prostu poszukujących dobrej rozrywki. Obok historii alternatywnych, technothrillerów, czy sięgających po niezbyt skomplikowaną koncepcyjnie fantastykę tekstów Vladimira Wolffa, Marcina Ciszewskiego lub Marcina Gawędy pojawiły się zatem całkiem niezłe, typowe powieści historyczne autorstwa Tomasza Stężały czy Marka Czerwińskiego. Do tego grona można zaliczyć także najnowszą książkę Piotra Langenfelda zatytułowaną Elsenborn.
wtorek, 13 listopada 2012
czwartek, 1 listopada 2012
Pustka: Czas - Peter F. Hamilton - recenzja z portalu Fantasta.pl
Długo, bo około dwa lata, przyszło nam czekać na kontynuację wydanej u nas 2010 roku Pustki: Snów Petera F. Hamiltona.
Jakkolwiek by nie oceniać polityki wydawniczej MAGa (bo jest ona mocno
uzależniona od coraz wyraźniejszych perturbacji rynku księgarskiego),
trzeba przyznać, że jest to okres dość znaczny, na pewno na tyle
istotny, że wielu czytelników zdążyło już trochę o Trylogii Pustki
zapomnieć. Wydaje się jednak, że miłośnicy space opery mają okres
posuchy już za sobą, przynajmniej na jakiś czas. Kilka propozycji z
Almazu i Fabryki Słów, zbliżające się wznowienia powieści Donaldsona,
wreszcie dwie powieści Hamiltona właśnie powinny zaspokoić
apetyty nawet bardzo wymagających miłośników kosmicznej konwencji. Jedną
ze wspomnianych powieści Brytyjczyka jest długo oczekiwana kontynuacja Pustki: Snów, czyli Pustka: Czas. Tyle, że sprowadzenie tej książki do typowej space opery byłoby po prostu zupełnie nietrafione.
Etykiety:
4/6,
fantasta.pl,
fantasy,
MAG,
Peter F. Hamilton,
Pustka: Czas,
science-fiction,
sf,
space opera,
Trylogia Pustki
wtorek, 23 października 2012
Ognie niebios - Robert Jordan - recenzja z portalu Fantasta.pl
Ognie niebios Roberta Jordana przez dość długi czas
stały mi kością w czytelniczym gardle. Najpierw, gdy po wielu latach od
zapoznania się z pierwszymi tomami „Koła czasu” dobrnąłem
wreszcie do rzeczonej książki, okazało się, że jest ona kompletnie
niedostępna. No nic, zacisnąłem zęby i udałem się do biblioteki (o dziwo
w głównej bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego posiadali oba tomy
pierwszego polskiego wydania), wypożyczyłem… Po czym po kilkunastu
stronach odpadłem. Po kilku miesiącach podjąłem decyzję o kolejnym
podejściu. Tym razem skończyło się na wypożyczeniu. Koniec końców temat
upadł na dłuższy czas, przynajmniej do momentu wydania przez Zysk
nowego, pełnego wydania feralnej dla mnie powieści. I choć sam nie
mogłem się jakoś zebrać do kupna tego opasłego, aczkolwiek niezbyt
pięknego tomu, na pomoc przyszła moja niezawodna żona, fundując mi Ognie niebios
na imieniny. Mimo wszystko, wciąż okazywały się być one książką w
pewnym sensie pechową – zanim zabrałem się za lekturę, minęło kilka
miesięcy, samo zaś czytanie to kilka podejść rozłożonych na praktycznie
całe lato. Długo, nawet bardzo, jak na moje czytelnicze zwyczaje. No ale
wreszcie się udało, czas zatem podzielić się tym, co z lektury piątego
tomu „Koła Czasu” wynika.
Etykiety:
3/6,
fantasy,
Koło Czasu,
Ognie niebios,
Robert Jordan,
Zysk i s-ka
poniedziałek, 15 października 2012
Operacja Pętla - Vladimir Wolff - recenzja z portalu Fantasta.pl
Kilka tygodni temu miałem okazję zapoznać się z Kryptonimem Burza Vladimira Wolffa
– napisaną z militarnym zacięciem historią alternatywną prezentującą
opowieść o wybuchu fikcyjnego konfliktu miedzy Polską a Związkiem
Sowieckim w roku 1941. Choć trudno nazwać wspomnianą powieść
arcydziełem, niewątpliwie stanowi ona atrakcyjną pozycję dla miłośników
literatury sytuującej się na przecięciu militarnej literatury akcji,
fikcji historycznej i czysto rozrywkowej fantastyki. Dość powiedzieć, że
lektura tomu otwierającego cykl „Odległe rubieże” wywołała u mnie
pewien niedosyt. Kiedy jednak zobaczyłem pierwsze zapowiedzi kontynuacji
Kryptonimu Burza z doskonałą ilustracją okładkową autorstwa
Grzegorza Nawrockiego na czele, mój czytelniczy apetyt wzrósł w stopniu,
którego wręcz się nie spodziewałem. Jednym z głównych tematów Operacji Pętla – bo taki tytuł nosi najnowsza powieść Wolffa – miały być bowiem działania wojenne na morzu. Ja zaś, wychowany na książkach Jerzego Pertka (jego Morze w ogniu
czytałem niezliczoną ilość razy), Edmunda Kosiarza czy Zbigniewa
Flisowskiego na samą myśl o wykorzystaniu w powieści motywu polskiej
Marynarki i widząc piękny rysunek ORP Gryf prowadzącego do walki zespół
niszczycieli, po prostu nie mogłem się powstrzymać przed sięgnięciem po
tę powieść. Jakoś tak się bowiem składało, że przez pisarzy-fantastów
temat polskich marynarzy nigdy specjalnie wykorzystany nie był (no, może
poza Darkiem Domagalskim i jego wesołymi podwodniakami), a szkoda, bo
morską historię mamy piękną i chlubną, a i znalazłoby się sporo
materiału do wykorzystania przez twórców. No cóż – już na starcie Wolffowi
udało się zatem zapunktować – po raz kolejny trafił bowiem w ciekawą i
atrakcyjną lukę na polskim rynku wydawniczym. Pytanie tylko, co z tego
wynikło?
Etykiety:
3.5/6,
historia alternatywna,
Odległe rubieże,
Operacja Pętla,
Polska,
powieść wojenna,
Vladimir Wolff,
Warbook,
wojna
wtorek, 2 października 2012
Herosi - antologia - przedpremierowa recenzja z portalu Fantasta.pl
Figurę bohatera możemy bez wątpienia uznać za jeden z najtrwalszych
elementów kultury Zachodu. Charakterystyczny dla tradycji starożytnej
Grecji kult herosów na przestrzeni wieków przyjmował różne formy,
przeobrażał się i modyfikował, wciąż jednak będąc identyfikowalnym jako
wyraźny trop kulturowy. Od Illiady, przez średniowieczne legendy,
sagi i eposy rycerskie, aż po współczesną kulturę popularną z
komiksowymi superbohaterami i książkowymi barbarzyńcami na czele herosi
znajdowali swe miejsce w twórczości, a sama postawa heroiczna często
była uważana za cnotę. Atrakcyjność i wymowność postaci bohatera wydają
się być w miarę oczywiste – oto mamy osobę unikatową, inną, zwykle
lepszą niż otaczający ją tłum – zdolną rzucić wyzwanie wszelkim
przeciwnościom, bez względu na to, czy to bogowie, napierające hordy
wroga czy też złowieszcze plany superzłoczyńców. Postać bohatera nosi w
sobie charakterystyczne pęknięcie, czyniące z niej tak nośny symbol,
chętnie wykorzystywany przez twórców. Herosi są niezwykli i podziwiani,
lecz z dokładnie tego samego powodu są odrzucanymi outsiderami –
porządek życia bohatera jest niewspółmierny z porządkiem życia zwykłych
ludzi. Ta sama wyjątkowość, która ich nobilituje, a czasem wręcz każe
stawiać ich za wzór, równolegle wyklucza wszelką „normalność”. To
właśnie ten paradoks wydaje mi się sednem konwencji heroicznej. Epickość
(na czymkolwiek by nie bazowała), często utożsamiana z heroizmem, jest
zatem wtórna. Szczególnie, że w naszej kulturze równolegle istnieje
przecież inny niż „grecko/rycersko/superbohaterski” model heroizmu – ten
mający swoje korzenie w chrześcijańskim kulcie świętych męczenników –
gdzie bohaterskie czyny są raczej ukryte, niezauważane, inny jest także
model ego bohatera. Wspomniane pęknięcie jest jednak obecne w obu tych
schematach, i to na nie postanowiłem zwracać baczniej uwagę, czytając
kolejną z wydanych przez Powergraph antologii – tę opatrzoną krótkim,
acz wymownym tytułem Herosi. Tego typu tematyczne zbiory
opowiadań mają to do siebie, że zwykle autorzy zawartych w nich tekstów
starają się mocno nagimnastykować, aby podejść do przewodniego motywu w
sposób oryginalny lub co najmniej zaskakujący. W przypadku tej antologii
miałem co prawda pewne obawy, okazały się one jednak zupełnie
nietrafione.
środa, 26 września 2012
Kryptonim Burza - Vladimir Wolff - recenzja z portalu Fantasta.pl
Jeśli komuś zdarzyło się czytać jakieś z moich recenzji (lub np.
zaglądać na bloga) to pewnie zdążył się zorientować, że historie
alternatywne są jedną z moich ulubionych konwencji fantastycznych. Dają
ogromne pole do dywagacji historiozoficznych, wykorzystując w pełni
dobrze opisane realia. Ot, takie gdybanie w świecie znanym z
podręczników historii… tylko trochę innym. Stąd też moje zainteresowanie
wzbudziła opublikowana w lubianej przeze mnie serii WarBook powieść
zatytułowana Kryptonim Burza, autorstwa znanego choćby z Piasków Armagedonu Vladimira Wolffa. Na pierwszy rzut oka widać, czego można się spodziewać – w przeciwieństwie do dzieł takich jak Człowiek z Wysokiego Zamku czy Burza
tutaj nacisk położony jest na militaria i działania wojenne. W końcu
seria do czegoś zobowiązuje. Nacieszywszy oczy świetną okładką, zabrałem
się zatem do lektury.
Etykiety:
3.5/6,
Ender,
historia alternatywna,
Kryptonim Burza,
Odległe rubieże,
Polska,
powieść wojenna,
Vladimir Wolff,
Warbook,
wojna
czwartek, 6 września 2012
Gniew smoka - Margaret Weis, Tracy Hickman - recenzja z portalu Fantasta.pl
Tekst poniższy jest historią lekkiego czytelniczego zawodu. A było to tak: poprzednie tomy cyklu Dragonships uznałem za całkiem niezłe. Mimo przyjęcia przez znany (z lubieniem to już bywa różnie) duet autorski składający się z Margaret Weis i Tracy’ego Hickmana formuły lekkiego, momentami wręcz naiwnego fantasy, w odrobinę kiczowaty sposób posługującego się popularnym wizerunkiem wikingów, poprzednie powieści – Smocze kości i Tajemnica smoka broniły się całkiem nieźle. Po prostu, mimo wszystkich wad potrafiły skutecznie wciągnąć, a sama lektura przebiegała szybko i względnie bezboleśnie. Minęło mniej więcej 1,5 roku i Rebis zaprezentował polskim czytelnikom trzeci tom cyklu, zatytułowany Gniew smoka. Trzeba przyznać, że (jak na warunki polskiego rynku) tempo wydania całkiem niezłe, gdyż w Stanach pozycja ta premierę miała pod koniec kwietnia tego roku. Jest tylko jeden zasadniczy problem – to nie jest dobra książka. Po prostu. Zdecydowana większość czytelników, szczególnie ta, którym seria Dragonships jest obca, może sobie dalszą lekturę niniejszej recenzji po prostu odpuścić. Szkoda na nią czasu, tak samo jak na tę książkę.
Etykiety:
2/6,
Dragonships,
fantasy,
Gniew smoka,
heroic fantasy,
Margaret Weis,
Rebis,
Tracy Hickman
Subskrybuj:
Posty (Atom)






