środa, 14 października 2015

New Avengers. Wszystko umiera – Jonathan Hickman, Steve Epting - komiksowa recenzja z Szortalu

Jednym z najważniejszych wydarzeń przedstawionych w poprzednich seriach pod tytułem New Avengers, było wprowadzenie na arenę wydarzeń tajnej grupy pod nazwą Illuminati. Wchodzący w jej skład Tony Stark, Black Bolt, Dr. Strange, Profesor Xavier, Namor i Reed Richards (Black Panther odmówił udziału w tajnym stowarzyszeniu) przyjęli na siebie odpowiedzialność decydowania o losach tego świata. I choć z  czasem skład grupy się zmieniał, to nieodmiennie jej członkowie stali na straży ludzkości podczas kryzysów jej zagrażających. Otwierający najnowszą serię New Avengers  tom Wszystko umiera stanowi wprowadzenie do kolejnej epickiej historii – takiej, która w komiksowym świecie (szczególnie tym za oceanem) wciąż się rozwija w postaci trwającego właśnie eventu Secret Wars.
W zamyśle scenarzysty, Jonathana Hickmana, seria ta ma się fabularnie przeplatać z również pisanym przez niego Avengers. O ile jednak otwierający tę drugą tom Świat Avengers cierpiał nieco od narracyjnego chaosu, o tyle pierwsza odsłona New Avengers prezentuje się znacznie lepiej. Przede wszystkim jest znacznie bardziej kameralna, gdy przychodzi do ilości bohaterów. Tu wszystko rozgrywa się w większości między obecnymi członkami Illuminati, czyli Misterem Fantastic, Iron Manem, Black Boltem, Namorem, Dr Strange, Kapitanem Ameryką, Beastem i T’Challą. Gdy zdają sobie sprawę z kolejnego, zbliżającego się nieuchronnie zagrożenia mogącego doprowadzić do zniszczenia całej znanej nam rzeczywistości, postanawiają podjąć wszelkie możliwe środki, by takiemu rozwojowi wypadków zaradzić. Hickman bardzo skutecznie buduje napięcie na co najmniej dwóch płaszczyznach. Pierwszej, napędzającej fabułę, dotyczącej faktycznego zagrożenia, odkrywania jego natury i podejmowania kolejnych, coraz bardziej desperackich prób poradzenia sobie z nim, a także drugiej, dotyczące relacji między poszczególnymi bohaterami, istniejących miedzy nimi sympatii, animozji i uprzedzeń. Do tego umiejętne dawkowanie fabularnych twistów, obowiązkowego mordobicia i gościnnych występów (pojawiają się m.in. Terrax, Galactus czy Dr Doom). Wszystko to owocuje komiksem, który autentycznie wciąga nie tylko oferując dużo na przyszłość, ale zapewniając solidną dozę rozrywki już od samego początku opowiadanej historii – a to naprawdę rzadka zaleta.

Pozytywne wrażenie robią także rysunki Steve’a Eptinga. Twórca znany z pracy m.in. przy seriach takich jak Fantastic Four i Captain America, ma wyraźne inklinacje ku klasycznej amerykańskiej szkole, często posługując się cieniem, czy grubszą kreską, przy jednoczesnym unikaniu nadmiernej „kreskówkowości”. Taka nieco naturalistyczna (przynajmniej na tyle, na ile jest to możliwe w konwencji superbohaterskiej) oprawa graficzna dobrze zgrywa się z poważnym tonem albumu.

Z czterech pozycji wydanych dotąd przez Egmont w ramach linii Marvel Now! Wszystko umiera  wydaje się być pozycją najlepiej zbalansowaną i najpoważniejszą. Choć pomysł jest tu równie porywający, co w przypadku Wczorajszych X-Men Bendisa i Immonena (może nawet nieco mniej oryginalny), to znakomite operowanie napięciem, umiejętne wprowadzanie akcji i dialogów, a także gra dynamiką bohaterów powodują, że z serią New Avengers można wiązać naprawdę spore nadzieje. Tym bardziej, że już od samego początku nie ulega wątpliwości, że Hickman ma pomysł na opowieść o wielkim rozmachu. Jak to się rozwinie? Po części już wiadomo, szczególnie tym, którzy śledzą na bieżąco wydarzenia na rynku amerykańskim. Jestem jednakże przekonany, że drogi, którymi poprowadzi nas zespół twórców New Avengers niejednokrotnie nas zaskoczą. Z pewnością będę bardzo uważnie śledzić tę serię.


5/6

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...